Czy zamierzasz żyć zamknięty w klatce w zoo?

W tym wpisie na blogu zastanowię się nad wyborem między rzeczywistością wirtualną a rzeczywistością po obejrzeniu filmu „Matrix” (1999).

 

Świat „Matrixa” jest prawdziwie fascynujący. Wychodząc od wyobrażeń o tym, co by się stało, gdyby pojawiła się sztuczna inteligencja – zdolna do kreatywnych obliczeń, a nie tylko do wykonywania zaprogramowanych zadań – film przedstawia scenariusz, w którym rozwija się cywilizacja maszyn, toczy wojnę z ludzkością, przejmuje Ziemię i ostatecznie przejmuje kontrolę nad ludźmi. W tej wirtualnej rzeczywistości ludzie żyją w świecie złożonym wyłącznie z sygnałów i bodźców, nieświadomi prawdy. Kiedy Morfeusz przychodzi do tych, którzy żyją w zapomnieniu rzeczywistości i oferuje im czerwoną pigułkę (rzeczywistość) i niebieską pigułkę (rzeczywistość wirtualną), którą byś wybrał?
Uważam, że przed dokonaniem wyboru konieczne jest założenie. Nie możesz wiedzieć, jak będzie wyglądał prawdziwy świat, do którego wrócisz po zażyciu czerwonej pigułki, dopóki jej nie zażyjesz, i niekoniecznie musi on być dokładnie taki sam, jak rzeczywistość przedstawiona w filmie. W Matrixie rzeczywistość to mroczny scenariusz, w którym maszyny kontrolują ludzi jako źródło energii, a wolni ludzie toczą wojnę z maszynami skupionymi wokół „Syjonu”. Gdybyś przed dokonaniem wyboru wiedział, że rzeczywistość to nic innego jak niebezpieczny świat, w którym ludzie są ścigani pod dominacją maszyn, kto dobrowolnie wybrałby czerwoną pigułkę? Większość ludzi prawdopodobnie należałaby do jednej z dwóch kategorii: nielicznych wybranych, takich jak Neo, wybrańców płonących poczuciem misji, lub, przeciwnie, ludzi takich jak Cypher, którzy chcą zadowolić się doznaniami wirtualnego świata. Dlatego decyzja musi zostać podjęta w oparciu o założenie, że nie możemy wiedzieć, jak będzie wyglądała rzeczywistość po zażyciu czerwonej pigułki.
Gdybym musiał dokonać nieuniknionego wyboru, wziąłbym czerwoną pigułkę, uciekłbym ze świata wirtualnego i wkroczył do świata „realnego”. Świat wirtualny to, dosłownie, sztucznie stworzona przestrzeń. Niezależnie od tego, czy świat ten został stworzony przez ludzi, czy przez maszyny, by nad nami dominować, jest to świat sfabrykowany, w którym twórcy gier arbitralnie zaimplementowali rzeczy, których nie da się zrobić w rzeczywistości – albo upodobniając je do rzeczywistości, albo całkowicie je odmieniając. Pozostawanie w nim jest jak ciągłe śnienie bez budzenia się. W rzeczywistości wirtualnej, takiej jak Matrix, zanurzona w słodkich bodźcach, prawda znika, a ciało i umysł są kontrolowane przez czynniki zewnętrzne – doznania przekształcane w sygnały elektryczne.
Wierzę, że powodem, dla którego ludzie byli w stanie odróżnić się od innych zwierząt i roślin oraz zbudować cywilizację, jest właśnie wolna wola i twórcze myślenie. Cywilizacja powstała dzięki ciągłej sekwencji unikalnego sposobu myślenia każdej osoby oraz wyborów i decyzji podejmowanych z wolnej woli. Myślimy swobodnie i działamy zgodnie z naszą wolą w każdej chwili. To jest powód, dla którego ludzie istnieją w świecie rzeczywistym. Natomiast taka wolna wola nie może istnieć w rzeczywistości wirtualnej. Myśli i zmysły każdej połączonej jednostki są kontrolowane, a jej działania są determinowane przez wstępnie zakodowane algorytmy. Nawet jeśli ktoś czuje, że myśli i działa z własnej, wolnej woli w świecie wirtualnym, samo to postrzeganie mogło być wielokrotnie manipulowane przez zewnętrzne programy sterujące. Czy naprawdę możemy nazwać te istoty w rzeczywistości wirtualnej „ludźmi”? To właśnie w tym kontekście Agent Smith w filmie opisał świat Matrixa jako „zoo”.
Uważam, że nie istnieje coś takiego jak idealna rzeczywistość wirtualna. Ponieważ istnieją nieoczekiwane zmienne, idealna kontrola jest niemożliwa, a ponieważ nigdy nie wiemy, kiedy i gdzie te zmienne się pojawią, zawsze musi istnieć podmiot, który je monitoruje. Monitory te eliminują czynniki powodujące problemy, aby utrzymać system świata wirtualnego. Robią to, swobodnie wnikając w dowolny podmiot w rzeczywistości wirtualnej – podobnie jak Agent Smith w Matrixie – aby przywrócić kontrolę. Rozważmy sytuację, w której Agent Smith wnika w ciało człowieka z powodu nieoczekiwanej zmiennej. Osoba ta jest prawdopodobnie typowym osobnikiem, który połknął niebieską pigułkę i pragnie cieszyć się życiem wyłącznie w świecie wirtualnym. W kontrolowanym systemie żyje swoim życiem, traktując je jako coś oczywistego, ale może zostać poświęcony, aby utrzymać system, niezależnie od własnej woli – nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Fakt, że idealny świat wirtualny nie istnieje, ujawnia się w filmie poprzez pierwszą próbę stworzenia Matrixa, który miał zapewniać wyłącznie przyjemność, ale ostatecznie został odrzucony, co doprowadziło do śmierci wszystkich uczestników. Oznacza to, że świat, w którym ludzie czerpią wyłącznie przyjemność, nie może być utrzymany. Zatem zrekonstruowany świat wirtualny prawdopodobnie zawiera nie tylko przyjemność, ale także negatywne emocje, takie jak ból i smutek. Innymi słowy, świat wirtualny zaczyna przypominać rzeczywistość.
Niektórzy mogą argumentować, że rzeczywistość wirtualna pozwala ludziom czerpać przyjemność z nowych bodźców, których nie można doświadczyć w rzeczywistości. Wymaga to jednak kluczowego założenia: możliwości powrotu do rzeczywistości. Doświadczenia dostępne wyłącznie w świecie wirtualnym – w przeciwieństwie do rzeczywistości – są z pewnością korzystne i warte wspierania. Na przykład, tak jak symulator lotu pozwala pośrednio ćwiczyć pilotowanie w sposób zbliżony do rzeczywistego. Sytuacja zmienia się jednak, gdy żyjemy w tym wirtualnym świecie, nawet nie zdając sobie sprawy, że żyjemy w symulacji. Jaki sens mogłoby mieć takie pośrednie doświadczenie? Jaki jest sens życia bez wiedzy, czy informacje uzyskane z niekompletnego świata są prawdziwe, czy fałszywe? Pozostawanie w świecie, w którym nie ma gwarancji radości ani szczęścia – w systemie oderwanym od rzeczywistości – to nic innego jak bezsensowna ucieczka.
Postrzegam ludzkie życie jako samą esencję. Esencja nie jest zjawiskiem widzialnym, lecz niezmienną, inherentną cechą. Życie w Matrixie, ignorowanie ludzkiej rzeczywistości, która leży poza nią, i wybieranie percepcji zmysłowych tworzonych przez sygnały elektryczne oznacza porzucenie rzeczywistości, która jest fundamentem „mojego” istnienia. Dlatego wybór świata wirtualnego w momencie podejmowania decyzji jest aktem porzucenia samej egzystencji, która konstytuuje i wyraża „ja” teraźniejszości.
Pytanie, czy wybrać rzeczywistość wirtualną, czy rzeczywistą, z pewnością będzie interpretowane odmiennie w zależności od okoliczności życiowych pytanej osoby. Wybór będzie się różnić w zależności od tych okoliczności. Jeśli ktoś jest wystarczająco zadowolony ze swojego obecnego życia – nawet jeśli to życie istnieje w rzeczywistości wirtualnej – prawdopodobnie się w nim zadomowi, zadowolony z satysfakcji zapewnianej przez program; jeśli jest niezadowolony, z dużym prawdopodobieństwem wybierze inne życie. Mówiąc tragicznie, jest to jak popełnienie samobójstwa. Chociaż popełnienie samobójstwa nie gwarantuje uzyskania innego życia. Kluczową kwestią jest to, czy w danym momencie rozumie się naturę świata realnego. Jeśli się ją rozumie, wybór musi być spójny z argumentem, który przedstawiłem wcześniej.

 

O autorze