W tym wpisie na blogu zastanawiamy się, czy wszechświat jest dziełem Boga, czy też jedynie jednym z nieskończonych, równoległych wszechświatów. Szukamy odpowiedzi w tej debacie, w której nauka, filozofia i religia się przeplatają.
„Wszechświat jest misternym dziełem wszechmocnego Boga”. Brzmi to jak słowa pobożnego duchownego Kościoła katolickiego z XVI wieku. Aby środowisko wszechświata, Układu Słonecznego i Ziemi, niezbędne do istnienia człowieka, mogło powstać, wszystkie stałe determinujące wszechświat muszą idealnie się ze sobą łączyć. Prawdopodobieństwo takiej kombinacji jest nieporównywalnie niższe niż nasze szanse na wygraną na loterii w tym tygodniu. A jednak obecny wszechświat wydaje się istnieć pomimo tego absurdalnie niskiego prawdopodobieństwa. Czy zatem wszechmocna istota – Bóg – zaprojektowała wszechświat, aby pokonać tak znikome przeciwności? Ta debata ma długą historię i pozostaje przedmiotem ożywionej dyskusji do dziś.
W opozycji do XVI-wiecznego duchowieństwa stoją ci, którzy wierzą w wszechświaty równoległe. Nie chodzi tu tylko o najbardziej uznanych naukowców w dziedzinie fizyki, takich jak Stephen Hawking i Max Tegmark. Filozofowie, literaci, a nawet wielu duchownych również wierzy w te wszechświaty równoległe, czyli multiwersum. Choć ich perspektywy nie są do końca jednolite, łączy ich wiara w istnienie różnorodnych światów poza naszym. Niniejszy esej przedstawia perspektywę Hugh Everetta i omawia jej zasadność.
Hugh Everett, który jako dziecko niegdyś zaskakiwał Alberta Einsteina pytaniami o przypadkowe zdarzenia podtrzymujące świat, później otworzył drzwi do pełnoprawnej teorii multiwersum. Zgodnie z jego zasadą stanów względnych w mechanice kwantowej, za każdym razem, gdy obserwujemy układ kwantowy w stanie superpozycji, rozwija się nowy świat. Pojawiają się nowe gałęzie wszechświata, a wszystkie te gałęzie wszechświata istnieją jednocześnie. Na przykład, załóżmy, że damy kotu truciznę, która ma 50% szans na zabicie go w ciągu godziny i umieścimy ją w pudełku, poza zasięgiem wzroku. Po godzinie nie wiemy, czy kot żyje, czy nie. Właśnie tak wygląda układ kwantowy w stanie superpozycji. W chwili, gdy sprawdzamy los kota, pojawia się nowa gałąź wszechświata, a gdzieś w multiwersum rodzi się nowy świat. W naszym świecie kot na szczęście żyje, ale w innym świecie umiera. Wyjaśnienie Hugh Everetta jest takie, że światy rozgałęziają się w ten sposób, tworząc nieskończony multiwersum.
Teoria multiwersum dostarcza jasnej odpowiedzi na temat zawiłej złożoności wszechświata, która wyłoniła się pomimo skrajnie niskiego prawdopodobieństwa. Stałe tworzące wszechświat mają skończoną liczbę możliwych wartości, a nawet mnożenie wszystkich tych możliwości daje skończoną sumę. Jednak w multiwersum liczba różnorodnych światów jest nieskończona. Zatem istnieje nie tylko nasz wszechświat, ale także wszechświaty o jeszcze niższym prawdopodobieństwie, a nawet światy idealnie identyczne z naszym mogłyby istnieć. To tak, jakby nasze duplikaty żyły gdzieś w multiwersum.
Teoria strun zyskała znaczną uwagę, ponieważ oczekiwano, że idealnie wyjaśni nasz wszechświat, zanim pojawiła się teoria multiwersum. Jednak ostatecznie teoria strun stworzyła nie tylko jeden wszechświat, ale niewiarygodnie ogromną liczbę, sięgającą 10 do potęgi pięćsetnej. Teoria multiwersum znajduje tu odpowiedź. W teorii multiwersum zakłada się, że wszystkie wszechświaty 10 do potęgi pięćsetnej istnieją. Liczba wszechświatów nie jest problemem w teorii multiwersum.
Czy zatem istnienie wszechświatów równoległych można udowodnić naukowo i logicznie? Dziś ludzkości udało się ustalić różne informacje o naszym wszechświecie, takie jak jego wiek i rozmiar, za pomocą fal elektromagnetycznych o różnych długościach fal, w tym światła. Zatem informacje z kosmosu pozyskujemy głównie za pomocą fal elektromagnetycznych. Ale czy moglibyśmy wykorzystać fale elektromagnetyczne do pozyskania informacji z innych wszechświatów w strukturze multiwersum? Do niedawna wydawało się to niemożliwe. Jednak obecnie pojawia się możliwość udowodnienia istnienia wszechświatów równoległych innymi metodami, wykorzystując zasadę antropiczną jako narzędzie pomocnicze.
Jeśli istnienie wszechświatów równoległych, obecnie wciąż będące hipotezą, zostanie udowodnione, jedyną przeszkodą dla tej teorii będzie konflikt z religią. Kiedy Mikołaj Kopernik zaproponował teorię heliocentryczną w XVI wieku, Kościół dołożył wszelkich starań, aby ją stłumić. Obecnie sytuacja jest podobna. Kościół twierdzi, że nasz wszechświat jest wszechświatem sprzyjającym życiu, pieczołowicie zaprojektowanym przez Boga. Teoria wszechświatów równoległych zakłada jednak, że nasz wszechświat jest jedynie jednym z nieskończonej liczby wszechświatów i że żyjemy w jednym z wielu wszechświatów sprzyjających życiu. Argumenty w tej debacie nie dzielą się jednak po prostu na dwa przeciwstawne obozy. Niektórzy uczeni starają się pogodzić oba stanowiska. Na przykład fizyk teoretyczny Don Page pyta, dlaczego Bóg nie mógł stworzyć multiwersum. Co więcej, religie inne niż katolicyzm od dawna przyjmują koncepcje podobne do multiwersum. Jednym z przykładów jest kabała, mistyczna tradycja judaizmu. Kabaliści interpretują biblijną Księgę Rodzaju inaczej niż katolicy. Księga Rodzaju zawiera werset: „Bóg widział wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre”. Odnosząc się do tego wersetu, kabaliści proponują interpretację, zgodnie z którą Bóg popełnił kilka błędów. Historia głosi, że Bóg stworzył wszechświat wielokrotnie i obdarzył swoim błogosławieństwem najlepszy z nich. Zatem, ponieważ teoria wszechświatów równoległych niekoniecznie jest sprzeczna z religią, oczekuje się, że mogłaby ona wystarczająco przekonać osoby o silnej wierze.
Nadal nie ma dowodów na to, że wszechświaty równoległe są nieuniknione. Jeśli jednak wszechświaty równoległe są prawdziwe, a nasze duplikaty żyją gdzieś w innym wszechświecie, jaki sens ma nasze istnienie? Nawet jeśli nie otruliśmy kota z litości, w innym wszechświecie otruliśmy go; w jednym wszechświecie kot żyje, a w innym umiera. Niektórzy uważają, że multiwersum neguje naszą wolną wolę. Nawet jeśli postępujemy cnotliwie, korzystając z naszej wolnej woli, alternatywne „ja” w innym wszechświecie może postępować okrutnie, pozbawiając nasz wybór znaczenia. Z drugiej strony, naukowcy tacy jak David Elieser Deutsch argumentują, że multiwersum w rzeczywistości daje nam wolność. „Jeśli żyjesz udanym życiem, twoi odpowiednicy również odnoszą sukcesy, podejmując te same decyzje. Twoje dobre uczynki pielęgnują te części multiwersum, w których dzieją się dobre rzeczy” – mówi David Elieser Deutsch. Znalezienie sensu w naszym istnieniu i życiu w równoległych wszechświatach będzie kolejnym wyzwaniem.