Czy żyjemy w epoce pokoju, czy też ignorujemy niewidoczne zagrożenia?

W tym wpisie na blogu sprawdzamy, czy rzeczywiście żyjemy w erze pokoju i czy ignorujemy niewidoczne zagrożenia.

 

Dziś większość ludzi nie żyje w strachu przed jutrzejszą masakrą bez wyraźnego powodu, ani nie dręczy ich strach przed wybuchem wojny, w której stracą wszystko. Mogą też podróżować po górach, nie martwiąc się, że pojawi się postać niczym Robin Hood, która ograbi bogatych. Nie pragną wojny ani wielkiej rewolucji, która doprowadziłaby do upadku społeczeństwa; mają nadzieję, że sprawy zostaną rozwiązane bez rozlewu krwi. Jesteśmy wykształceni i żyjemy w świadomości, że wybuch wojny jest nieludzki i nie wolno do niego dopuścić. Współczesne społeczeństwo jest tak ściśle ze sobą powiązane, że nazywa się je „globalną wioską”, a wydarzenia dotykające jednego kraju mają teraz efekt domina w innych. Więzi między narodami zostały dodatkowo wzmocnione dzięki handlowi i dyplomacji. Nawet między narodami oddalonymi geograficznie lub wyznającymi odmienne ideologie, relacje stały się nierozerwalne.
W tym kontekście współczesne społeczeństwo stoi przed nowymi wyzwaniami, jakich nie doświadczyliśmy w poprzednich epokach. W szczególności nowe rodzaje zagrożeń, które pojawiły się wraz z postępem technologicznym, wpływają na nasze życie w sposób odmienny niż w przeszłości. Na przykład, wraz z gwałtownym przyspieszeniem przepływu informacji wraz z rozwojem internetu, coraz częściej jesteśmy świadkami działań wojennych nie tylko w sferze fizycznej, ale także w cyberprzestrzeni. Niewidzialne wojny – takie jak hakowanie, cyberterroryzm i manipulacja informacjami – wzbudzają w naszym społeczeństwie nowe lęki. Zagrożenia te potęgują konflikty między narodami i czasami mają nawet większą siłę niszczenia niż tradycyjna wojna.
Niektórzy nazywają tę erę erą pokoju. Twierdzą, że żyjemy w epoce prawdziwego pokoju, a nie tylko pokoju. Twierdzą, że to prawdziwy pokój, ponieważ nie tylko zmniejszyła się liczba ofiar śmiertelnych wojen i przemocy, ale także dlatego, że większość społeczeństw nie akceptuje już wojny. Oczywiście, według statystyk niektórych organizacji, wskaźniki śmiertelności z powodu przemocy lub wojny znacznie spadły, a w wielu przypadkach to ludzie sami są sprawcami swoich śmierci. Co więcej, argumentuje się, że wraz z zacieśnianiem się powiązań między narodami korzyści płynące z wojny maleją, a wraz z utratą niepodległości przez narody maleje prawdopodobieństwo, że którykolwiek kraj wszczyna wojnę. Ale czy redukcja konfliktów międzynarodowych i spadek liczby ofiar śmiertelnych wojen i przemocy rzeczywiście mogą być wskaźnikami pokoju? Czy nasza niezdolność do postrzegania pokoju wynika tylko z tego, że nie bierzemy pod uwagę życia ludzi w przeszłości? Czy wzmocnienie powiązań międzynarodowych rzeczywiście prowadzi wyłącznie do pokoju?
Trudno jest sformułować tak jednoznaczny wniosek. Od czasów, gdy ludzie zajmowali się łowiectwem i zbieractwem, poprzez nadejście rolnictwa, aż do pojawienia się internetu po rewolucji przemysłowej, natura życia zmieniła się tak drastycznie, że rozważanie przeszłości stało się niemal bezsensowne. Dzięki rewolucji poznawczej ludzie osiągnęli świadomy rozwój i stworzyli porządek wyobraźni. Od tego czasu nieustannie tworzymy nowe porządki wyobraźni, gromadzimy nowe rodzaje wiedzy i rozwijamy technologię. Ostatecznie wyłoniła się świadomość i styl życia odmienny od tego z przeszłości. Te zmiany w naturze życia zmieniły również charakter zagrożeń, z którymi się mierzymy. Jednak niektórzy ludzie nie tylko nie odróżniają pokoju w przeszłości od pokoju dzisiaj, ale także porównują pokój wyłącznie na podstawie liczby ofiar śmiertelnych spowodowanych wojną i przemocą. Pomijają w ten sposób szkody, które nie pociągają za sobą ofiar, a także ignorują potencjalne szkody w przyszłości. Oczywiście, z kulturowego punktu widzenia, w czasach współczesnych nie tylko intelektualiści, ale także ogół społeczeństwa popiera pokój. Istotną różnicą w porównaniu z przeszłością jest to, że ludzie postrzegają wojnę nie jako zło konieczne, lecz jako coś, co należy odrzucić. W rezultacie, wojny na dużą skalę między narodami z użyciem broni stały się rzadkością od 1945 roku. Nawet gdy wielkie mocarstwa imperialistyczne, Wielka Brytania i Francja, zlikwidowały swoje imperia, częstotliwość wojen spadła w porównaniu z przeszłością. Niestety, wojny między Rosją a Ukrainą oraz między Izraelem a Hamasem wciąż trwają, ale globalna liczba wojen – w tym wojen domowych i zamachów stanu – zmalała.
Nie możemy jednak powiedzieć, że spadek liczby wojen na pełną skalę z użyciem broni jest równoznaczny z pokojem. Od kamiennych narzędzi i drewnianych włóczni i łuków w czasach prehistorycznych, przez żelazne miecze po odkryciu żelaza, aż po broń palną i armaty, ewolucja broni na tym się nie zatrzymała; wciąż pojawiają się nowe jej formy. Dzięki rewolucji naukowej ludzkość dokonała zdumiewających odkryć; stworzyliśmy nie tylko broń jądrową, ale także broń chemiczną i biologiczną. Po prostu jeszcze ich nie użyliśmy. Co więcej, stało się możliwe wyrządzanie szkód za pomocą internetu, który otacza nasze codzienne życie. Wraz z pojawieniem się globalnej wioski, stawiającej narody w wyjątkowej sytuacji, w której wywierają na siebie jeszcze większy wpływ polityczny i gospodarczy, możliwość wykorzystania tego do wywierania presji na rywalizujące państwa również zyskała na znaczeniu. Im większe są odwetowe środki handlowe wobec rywalizującego państwa, tym większe straty ponoszone przez państwo. Co więcej, stało się możliwe sparaliżowanie sieci komputerowych przeciwnika za pomocą cyberterroryzmu, w tym hakowania i wirusów. To nowe formy broni. Nie jesteśmy już w stanie oceniać rozmiaru zniszczeń wyłącznie na podstawie widocznych ofiar; zagrożenia te otaczają nasze życie równie mocno, jak w przeszłości wojny i przemoc. Obecnie broń ta jest używana w ukryciu, a kiedy te ukryte zagrożenia eksplodują, trudno przewidzieć skalę zniszczeń. Powodem, dla którego nie odczuwamy strachu ani niepokoju, jest prawdopodobnie po prostu to, że przyzwyczailiśmy się do tej serii zdarzeń, które często zdarzają się na całym świecie.
Estonia, która od czasu uzyskania niepodległości od Rosji w 2007 roku była pogrążona w konflikcie, padła ofiarą rosyjskiego ataku DDoS, który sparaliżował jej krajową sieć komputerową, co doprowadziło do paraliżu funkcji państwowych na kilka dni. Około 2010 roku Stany Zjednoczone użyły złośliwego oprogramowania o nazwie Stuxnet, aby uszkodzić irańskie obiekty jądrowe – a konkretnie wirówki do wzbogacania uranu – utrudniając jednocześnie identyfikację przyczyn awarii. Ataki terrorystyczne z wykorzystaniem zaawansowanej technologii uderzały niezauważalnie, wyrządzając ogromne szkody i znikając. Co więcej, wykorzystując rosnącą współzależność między państwami do zaostrzenia przepisów handlowych, nasiliła się praktyka prowadzenia wojen handlowych w celu wyrządzenia szkód. Stany Zjednoczone i Unia Europejska odmawiają uznania statusu gospodarki rynkowej Chin i wzmacniają bariery handlowe. Tymczasem od czasu administracji Trumpa Stany Zjednoczone i Chiny toczą wojnę handlową, nakładając na siebie nawzajem grzywny za naruszenia przepisów antymonopolowych i wzmacniając bariery handlowe. Skutki tego konfliktu wykraczają poza Chiny i USA, oddziałując na gospodarkę światową.
Chociaż broń taka jak broń jądrowa – która wyewoluowała z form konwencjonalnych – jest kontrolowana za pomocą konwencji i traktatów, nie oznacza to, że możemy spać spokojnie. Zarówno broń chemiczna i biologiczna, jak i jądrowa rozwinęły się do tego stopnia, że ​​posiadają wystarczającą moc, by całkowicie zniszczyć naród. W szczególności, w przypadku bezbarwnej i bezwonnej broni chemicznej i biologicznej, takiej jak wąglik, moglibyśmy zostać zaatakowani, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje. Konwencja o zakazie broni chemicznej i Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej nie zapewniają nam pełnej ochrony. W szczególności kraje nieposiadające broni jądrowej muszą stale zachowywać czujność przed ruchami militarnymi państw posiadających broń jądrową. Gdyby doszło do ataku, nie mielibyśmy możliwości obrony. Prawdopodobnie czujemy, że poziom strachu jest niski i że jesteśmy w stanie pokoju, po prostu dlatego, że akceptujemy to wszystko jako normalne i znajome. Złudzeniem jest zakładanie, że brak wojny oznacza pokój.
Żyjemy w rzeczywistości, w której współzależność między narodami umocniła się, a niezależność w ramach globalnej społeczności osłabła. Jednak samo życie w globalnej wiosce nie oznacza, że ​​naprawdę dążymy do wspólnych interesów. Staliśmy się po prostu bardziej dostępni dla siebie nawzajem. Wielkie mocarstwa mogą w każdej chwili zerwać te powiązania i zmienić swoje stanowisko, aby zabezpieczyć własne interesy. Słabsze państwa również mogą w każdej chwili podjąć próby tajnych ataków, aby uwolnić się od przypisanego im statusu. Fakt, że na poziomie narodowym można wyrządzić znaczne szkody – nawet bez ofiar – jest często pomijany. Co więcej, pod ochroną traktatów, mylimy obecny stan przejściowy – w którym nie ma ofiar – z pokojem, a nie ze strachem. To, co widzimy, nie jest pełnym obrazem. To, że coś dzieje się pod powierzchnią lub nie można tego obecnie zweryfikować, nie oznacza, że ​​możemy zaprzeczyć jego istnieniu. Żyjemy w epoce, w której nie możemy się przygotować, ponieważ zagrożenia są niewidoczne, ale musimy zawsze być czujni; dlatego odczuwamy większy strach i musimy budować nasz potencjał. Nie żyjemy w epoce pokoju.

 

O autorze

Pisarz

Jestem „detektywem kotów”. Pomagam odnaleźć zagubione koty i ich rodziny.
Regeneruję się przy filiżance latte, lubię spacerować i podróżować, a pisaniem poszerzam swoje horyzonty. Uważnie obserwując świat i podążając za swoją intelektualną ciekawością jako blogerka, mam nadzieję, że moje słowa mogą być dla innych pomocą i pocieszeniem.