W jaki sposób zamieszanie wokół pojęcia prawnych uprawnień prowadzi do błędów w faktycznych orzeczeniach sądowych?

W tym wpisie na blogu przyjrzymy się rodzajom błędów logicznych, które pojawiają się w rzeczywistych orzeczeniach sądowych, gdy pojęcie prawnych uprawnień zostaje niejasne. Wyjaśnimy również na konkretnych przykładach, dlaczego precyzyjne rozróżnienie uprawnień ma kluczowe znaczenie dla ważności orzeczeń sądowych.

 

Na początku XX wieku amerykańscy prawnicy często uważali filozofię prawa za dyscyplinę o niewielkim praktycznym zastosowaniu. Ich zdaniem filozofowie prawa zazwyczaj przedstawiali jedynie niejasne teorie dotyczące natury praw i obowiązków, bez wyraźnego zamiaru przyczynienia się do rozwiązania konkretnych problemów prawnych. Teoria Hohfelda stanowi doskonały przykład koncepcji, która obaliła tę dominującą, konwencjonalną mądrość. Wskazał on, że niejednoznaczne użycie pojęcia prawa może prowadzić prawników do błędnego rozumowania i ostatecznie do błędnych osądów prawnych. Aby rozwiązać ten problem, zaproponował analizę znaczenia stwierdzenia „kto ma prawo do czegoś” i doprecyzowanie pojęcia praw.
Uważał, że każde stwierdzenie dotyczące praw można zrekonstruować z perspektywy drugiej strony. Argumentował, że tak zwane „prawa rzeczowe”, które prawnicy odróżniają od „praw osobistych”, to ostatecznie nic innego jak prawa, których można dochodzić od „każdego”, a zatem nie mogą być traktowane jako wyjątki. Co więcej, ujawniając, że prawnicy używają terminu „prawo” do określenia czterech odrębnych statusów, był w stanie określić cztery pary fundamentalnych pojęć reprezentujących status uprawnionego i kontrahenta. Ostatecznie uważał, że wszystkie spory prawne dotyczące praw można sformułować za pomocą tych pojęć.
Poszczególne koncepcje są następujące. Po pierwsze, roszczenie to prawo do żądania określonej czynności od drugiej strony, a druga strona ma obowiązek wykonania tej czynności. Po drugie, wolność to prawo do niespełnienia żądania drugiej strony dotyczącego określonej czynności; w tym przypadku druga strona nie ma prawa do żądania tej czynności. Po trzecie, prawo konstytucyjne to prawo do zmiany statusu prawnego drugiej strony; sam fakt, że zmiana statusu następuje natychmiast po rozporządzeniu posiadacza, stanowi status aktualnie posiadany przez drugą stronę – tj. status podlegający konstytucji. Po czwarte, prawo do zwolnienia to prawo do zapewnienia, że ​​własny status nie ulegnie zmianie w wyniku rozporządzenia drugiej strony, a druga strona nie ma prawa konstytucyjnego do dokonania takiego rozporządzenia.
Wyjaśniając subtelne różnice i relacje między tymi fundamentalnymi pojęciami, Hopfeld ustala najbardziej podstawową gramatykę, której musi przestrzegać oświadczenie o prawach. Zgodnie z jego analizą, różnica polega na tym, że podczas gdy roszczenie bezpośrednio kontroluje zachowanie drugiej strony, prawo formacyjne kontroluje stosunek prawny z drugą stroną, pośrednio uzyskując kontrolę nad jej zachowaniem. Co więcej, podczas gdy prawo do roszczenia jest aktywnym stwierdzeniem skierowanym do drugiej strony, prawo do wolności jest uwolnieniem się od takiego stwierdzenia; a podczas gdy prawo do tworzenia jest aktywnym rozporządzeniem dotyczącym stosunku prawnego z drugą stroną, prawo do zwolnienia można rozumieć jako uwolnienie się od tego rozporządzenia. Co więcej, w ramach jednego stosunku prawnego między dwiema stronami, jeśli jedna strona posiada prawo do roszczenia, druga strona nie może jednocześnie posiadać prawa do wolności; a jeśli jedna strona posiada prawo do tworzenia, druga strona nie może jednocześnie posiadać prawa do zwolnienia. Podobnie, kontrahent podmiotu uprawnionego do wolności nie może posiadać prawa do roszczenia, a kontrahent podmiotu uprawnionego do zwolnienia nie może posiadać prawa do tworzenia.
Opierając się na tej gramatyce praw, Hoppel wykazał, że filozofia prawa może wnieść znaczący wkład do praktyki prawnej, wskazując na błędy w wyroku w sprawie „Quinn v. Riddum”. Istota tego wyroku jest następująca. „Chociaż powód, producent mięsa, miał swobodę zatrudniania osób, które nie były członkami związku zawodowego rzeźników, do którego należał pozwany, pozwany ingerował w swobodę powoda, nakłaniając klientów, aby nie prowadzili z nim interesów; w rezultacie przedsiębiorstwo powoda zostało zmuszone do zamknięcia, a zatem pozwany ponosi odpowiedzialność za szkody poniesione przez powoda”. Według analizy Hofelda, sędzia, pochopnie wnioskując, że pozwany miał obowiązek nie ingerować w korzystanie przez powoda z praw wolności – opierając się wyłącznie na założeniu, że powód posiadał takie prawa – przegapił okazję do rozważenia, czy państwo powinno wyjątkowo interweniować w celu zapewnienia skutecznej ochrony tych praw. Hofeld miał nadzieję, że jego badania pomogą zapobiec takim pomyłkom koncepcyjnym i błędom w rozumowaniu, które utrudniają prawnikom refleksję nad sprawiedliwością i racjonalnym kierunkiem polityki. Uważa się, że jego prace zapoczątkowały ważny nurt w amerykańskiej nauce prawa, który krytycznie analizuje pojęcia i argumenty prawne w orzecznictwie.

 

O autorze

Pisarz

Jestem „detektywem kotów”. Pomagam odnaleźć zagubione koty i ich rodziny.
Regeneruję się przy filiżance latte, lubię spacerować i podróżować, a pisaniem poszerzam swoje horyzonty. Uważnie obserwując świat i podążając za swoją intelektualną ciekawością jako blogerka, mam nadzieję, że moje słowa mogą być dla innych pomocą i pocieszeniem.