Wiele osób dąży do szczęścia, ale żeby odkryć prawdziwy cel życia i znaleźć wieczne szczęście — nie poprzez osiągnięcia społeczne czy materialną satysfakcję — trzeba na nowo określić swoje wartości i kierunek życia.
Każdy pragnie być szczęśliwy. Cieszenie się szczęściem i radością życia to ideał, do którego dążą wszyscy ludzie, i cel życia. Celem ciężkiej nauki, aby dostać się na lepszą uczelnię lub znaleźć lepszą pracę, jest osiągnięcie szczęścia w ten sposób. Co więcej, dobre wykształcenie i dobra praca również służą zaspokojeniu własnych pragnień sukcesu i znalezieniu dobrego współmałżonka, aby zbudować szczęśliwą rodzinę. Ciężka praca w biurze, zarywanie nocy, aż staniesz się sową, również służy osiągnięciu szczęścia poprzez awans społeczny i zapewnienie sobie bardziej stabilnego dochodu. Celem wszystkich tych rzeczy, które robimy w życiu – takich jak oddawanie się naszym hobby w każdy weekend – jest po prostu bycie szczęśliwym.
Mimo że wiemy, że osiągnięcie tego, czego obecnie pragniemy, nie gwarantuje trwałego szczęścia i że nieuchronnie będziemy walczyć o inną formę szczęścia, żyjemy tak, jakby nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Ostatnio, gdy coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że materialna satysfakcja nie gwarantuje szczęścia w życiu, w księgarniach książki o uzdrawianiu i regeneracji ciała i umysłu zajmują pierwsze miejsca na listach bestsellerów, wyprzedzając poradniki samopomocowe. W telewizji, program „Healing Camp” w dużej stacji zyskał ogromną popularność. Chociaż ta moda na uzdrawianie oferuje ukojenie i pocieszenie poprzez okazję do autorefleksji, wielu uważa, że jest ona przejściowa i ostatecznie nie przynosi trwałego szczęścia.
Według danych Statistics Korea z 2011 roku, w samej Korei codziennie średnio 43.6 osoby popełnia samobójstwo. Co więcej, niedawny wzrost liczby brutalnych przestępstw, które lekceważą ludzkie życie i które dominują w internetowych wiadomościach, pokazuje, że ludzie w naszym społeczeństwie utracili wolę życia i radość życia oraz chorują. Każdy chce być szczęśliwy, więc dlaczego ludzie nie mogą żyć szczęśliwie? Chociaż można to przypisać czynnikom społecznym, takim jak trudności ekonomiczne czy trudności ze znalezieniem pracy, uważam, że najgłębszym problemem jest to, że ludzie nie potrafią odkryć celu własnego życia i odczuwać spełnienia z życia zgodnego z tym celem.
Każdy człowiek wyznacza sobie własny kierunek w życiu i własne standardy szczęścia. Jednak wielu ludzi, nawet po osiągnięciu tego, czego pragnęli, ostatecznie nie odczuwa fundamentalnego spełnienia i szczęścia w życiu. Ale do tego czasu minęło już zbyt wiele czasu, by się wycofać. Prawdopodobnie dlatego tak wielu żyjących przed nami twierdzi, że życie jest bez sensu. Każdy zapewne myśli, że byłoby wspaniale, gdyby ktoś powiedział im: „Celem życia nie jest to, lecz to”, ujawniając absolutny cel najdoskonalszego życia i drogę do ostatecznego szczęścia.
Jak wszyscy inni, poświęciłem całe dziewiętnaście lat życia, aby dostać się na prestiżowy uniwersytet. Ciągle napięty o swoją pozycję w rankingu, która mogła spaść w każdej chwili, przysłowie „Jeśli dziś odpoczywasz, jutro musisz biec” stało się dla mnie niczym bat, który popychał mnie do bezustannego biegu. Patrząc wstecz, czas spędzony samotnie, pędząc naprzód pośród niezliczonych książek z zadaniami przed moimi oczami i ciągłej świadomości konkurentów studiujących obok mnie, nawet gdy zamykałem oczy, nie był łatwy. Dzięki temu wysiłkowi dostałem się na prestiżowy uniwersytet. Wierzyłem, że samo dostanie się na dobry uniwersytet przyniesie mi szczęście.
Dla mnie, który mgliście wierzyłem, że wszystko się skończy, gdy pójdę na studia, trudno było zaakceptować, że życie studenckie oznaczało jeszcze trudniejsze studia i rywalizację, a społeczeństwo było jeszcze bardziej zdradliwą ścieżką. Chcąc uciec, mimo że byłem jeszcze niepełnoletni, chodziłem do barów i piłem, aż ledwo mogłem ustać na nogach, próbowałem poznawać dziewczyny i chodziłem do karaoke, śpiewając z całych sił do świtu. To było fajne. Ale wracając samotnie do akademika o 4 rano po rozstaniu z przyjaciółmi, czułem się samotny i pusty. Nie byłem szczęśliwy.
W głębi duszy miałem jedno pragnienie: tęskniłem za prawdziwie wartościowym przyjacielem, z którym mógłbym otwarcie rozmawiać. Pewnego dnia, przypadkiem, dzięki poleceniu znajomego, zacząłem zgłębiać Biblię w kościele „Christian Gospel Mission”. Wiedziałem, że w mediach pojawia się wiele przekłamanych doniesień i niezliczone negatywne komentarze w internecie, ale czułem, że Słowo Boże nie zawiera sprzeczności, a życie członków kościoła, którzy żyli w czystości i czystości, również nie wykazywało sprzeczności. Dlatego zacząłem uczęszczać do kościoła.
Chociaż uczęszczałem do kościoła, żyłem swoją wiarą mgliście, nie wiedząc tak naprawdę, po co mam żyć ani jaki jest cel mojego życia. W pewnym momencie hymn „I Am Happy” głęboko zabrzmiał w moim sercu. W naszym kościele zawsze śpiewamy tę pieśń z żywiołowym, radosnym tańcem i muzyką orkiestry. Jednak kompozytor tej pieśni, pastor Chung Myung-seok, będący jednocześnie przewodniczącym Zgromadzenia Ogólnego, napisał ją w najtrudniejszym momencie swojego życia – podczas transportu w więziennej furgonetce po niesłusznym skazaniu.
Ludzie widzą mnie i nazywają przestępcą, mówiąc, że jestem nieszczęśliwy, ale nie, ja jestem szczęśliwy. Ta osoba, tamta osoba, żyje po to, by osiągnąć to, czego pragnie i być szczęśliwym, ale to nie jest prawdziwe szczęście. Szczęście to życie spędzone w miłości do Boga, Pana, a to jest wieczne szczęście. Panie, czyż nie jestem szczęśliwy? Pan mówi: „Znasz szczęście i żyjesz nim”. Jestem szczęśliwy.
Tak jak w słowach tego hymnu, nauczyciel zawsze nauczał: „Gdziekolwiek pójdziesz, cokolwiek robisz, żyj życiem kochając Boga i Pana ponad wszystko – ponad każdą kobietę na świecie, ponad pieniądze, ponad honor. Taki jest cel Boga w stworzeniu ludzkości i jedyny sposób, aby ludzie byli wiecznie szczęśliwi”. Pokazał nam przykład takiego życia. Przyjmując to nauczanie i obserwując jego życie, zacząłem myśleć: „Jeśli istnieje absolutny cel i kierunek ludzkiej egzystencji, czyż nie jest nim wieczne szczęście osiągane przez życie kochające Boga i Pana, Stwórcę życia, ponad wszystko – a nie chwilowe szczęście i radość, którymi się cieszymy na tym świecie?”. Postanowiłem żyć takim życiem.
Czy droga, którą wybiorę w życiu, jest rzeczywiście słuszna, czy błędna, dowiem się dopiero, idąc nią do końca. Wybrałem jednak tę drogę, ponieważ jestem przekonany, że ziemskie szczęście nie może przynieść prawdziwego spełnienia ani wiecznej radości. To jest prawdziwa wartość studiowania na prestiżowym uniwersytecie.
Nawet teraz ludzie na całym świecie z determinacją dążą do własnego szczęścia. Co ludzie naprawdę muszą zrobić, aby być szczęśliwymi? Czy powinniśmy wybrać właściwego prezydenta? Czy podatki powinny zostać obniżone? Czy Korea Północna powinna upaść? Rozwiązanie nie leży w świecie zewnętrznym; jest możliwe tylko wtedy, gdy zmieni się kierunek życia, nastawienie i samo istnienie. Ostatecznie, rodzaj życia, jakie prowadzimy, i szczęście, do którego dążymy, zależą od naszej własnej wolnej woli.
Ponadto, konieczne jest szerokie zapoznanie się z różnymi książkami i materiałami, oferującymi odmienne perspektywy na temat szczęścia, co pozwoli na nowo zdefiniować własne wartości i przekonania. Ludzie czują, myślą i żyją inaczej w zależności od otoczenia i okoliczności. Dlatego konieczny jest proces odnajdywania własnego szczęścia poprzez różnorodne perspektywy i doświadczenia. W tej podróży możemy czasami błądzić i napotykać na trudności, ale ostatecznie liczy się to, aby nasze życie było bogate i pełne sensu. Prawdziwe szczęście nie pochodzi z dóbr materialnych, ale z wewnętrznego spokoju i satysfakcji.
Podsumowując, szczęście to coś, czego sami poszukujemy, a w tym procesie uczymy się i ogromnie się rozwijamy. Ustanowienie własnych wartości, nadanie kierunku naszemu życiu i konsekwentne podążanie tą ścieżką to, moim zdaniem, prawdziwa droga do szczęścia. W naszej drodze do szczęścia najważniejsze jest nauczenie się głębszego zrozumienia i pokochania siebie poprzez doświadczenia i spostrzeżenia zdobyte po drodze.