W jaki sposób postęp technologiczny zmieni definicję człowieczeństwa i wolnej woli?

W tym wpisie na blogu autorzy analizują, w jaki sposób technologia zmienia nasze ciała, umysły i pojęcie wolnej woli, a także stawiają pytanie filozoficzne o to, co czyni nas ludźmi.

 

Ostatnio na rynku aplikacji na smartfony zaobserwowano wysyp aplikacji związanych z czatami. Od rozmów z bliskimi znajomymi po przypadkowe czaty z nieznajomymi, aplikacje pośredniczące w komunikacji międzyludzkiej na różne sposoby są rozwijane bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Zjawisko to nie jest jedynie wynikiem postępu technologicznego, ale także odzwierciedleniem naszej wrodzonej potrzeby utrzymywania kontaktu. Ale czy naprawdę komunikujemy się za pośrednictwem tych aplikacji czatowych, czy też prowadzimy jedynie powierzchowne rozmowy, polegające na odpowiedziach drugiej osoby? Przeglądając długą listę aplikacji czatowych, naszła mnie pewna myśl. Czy możliwe, że osoba, z którą rozmawiamy, nie jest prawdziwym człowiekiem, a programem, który nauczył się naszych nawyków językowych i reakcji, i odpowiednio do nas reaguje? Jeśli tak, to czy naprawdę się z nią komunikujemy i co oznacza nasza rozmowa, jeśli okaże się, że nie jest człowiekiem, a jedynie programem?
Co więcej, jeśli istnieją inteligentne istoty na poziomie ludzkim, które nie mają fizycznego wyglądu, lecz czują i myślą samodzielnie, to czym różnią się od innych wokół nas i czy nie można ich również postrzegać jako ludzi? Ten esej to krótka podróż w głąb natury człowieczeństwa, ukazująca postęp technologiczny, który zagraża kategorii człowieka. Na jakiej podstawie nazywamy osobę człowiekiem? Czy ciało biologiczne jest jego elementem konstytutywnym, czy też istnieją ważniejsze kryteria poza nim?
Nie sądzę, aby ciało biologiczne było konieczne do zdefiniowania człowieczeństwa. Załóżmy, że technologia krok po kroku zastępuje narządy biologiczne. Kiedy odpowiednie technologie, takie jak połączenia elektryczne z nerwami i kontrola odrzucenia przez układ odpornościowy in vivo, staną się wykonalne, stopniowo będziemy zastępować nasze ręce i nogi robotami. Te zmiany nie są tylko fizyczne – rodzą one filozoficzne pytania dotyczące samej ludzkiej egzystencji. W filmie „RoboCop” bohater zostaje śmiertelnie ranny i zostaje wyposażony w kombinezon, który zastępuje jego ciało dzięki najnowocześniejszej technologii. W filmie „RoboCop”, nawet jeśli ciało zostanie zastąpione inną substancją, a nawet jeśli rozszerzymy zakres tego, jak może wyglądać człowiek, nie sądzę, aby człowieczeństwo, istota tego, co czyni człowieka człowiekiem, zostało zastąpione. Ciało biologiczne można rozumieć jako złożoną ekspresję sekwencji genów. Jeśli mechanizmy zachowań fizycznych i psychicznych wynikające z ekspresji genów można równie dobrze odtworzyć za pomocą materiałów niebiologicznych, to wynikająca z tego wymiana ciała nie narusza istoty człowieczeństwa.
Z drugiej strony, ciało bohatera RoboCopa zostaje zastąpione przez robota, ale jego mózg i płuca pozostają organami biologicznymi. Ponieważ mózg pozostaje biologiczny, można argumentować, że ciało biologiczne nie zostaje całkowicie zastąpione. Można jednak wyobrazić sobie przypadek, w którym ciało nie zostaje zastąpione przez coś innego, lecz w ogóle nie ma wyglądu. Film „Transcendencja” jest dość ekstremalnym przykładem. Aktywność życiowa bohatera pogarsza się z powodu narażenia na promieniowanie, ale jego aktywność umysłowa zostaje w pełni przywrócona dzięki technologii analizującej sygnały elektryczne w mózgu i wykorzystującej je do wyrażania inteligencji. Nawet po zaprzestaniu wszelkiej aktywności fizycznej, jego zdolności poznawcze pozostają nienaruszone, a umysł jest połączony z internetem, gdzie prowadzi badania, ewoluuje i ostatecznie przekracza ludzkie ograniczenia intelektualne. W filmie bohater rozwija umiejętności manipulowania życiem, a następnie samodzielnie przywraca swoje biologiczne ciało. Ten scenariusz skłania nas do głębokiej refleksji nad tym, jak definiujemy człowieczeństwo. Czy nadal jest tą samą osobą po utracie biologicznego ciała i czy nadal może być człowiekiem po jego samodzielnej rekonstrukcji? Jeśli technologia jest doskonała, wierzę, że protagonista nadal ma człowieczeństwo, a zatem nadal pozostaje człowiekiem. Nawet jeśli istnieje wiele elementów fikcyjnych, myślę, że z tych przykładów wynika, że ​​posiadanie ciała nie jest istotą tego, co definiuje nas jako ludzi.
Główni bohaterowie wspomnianych filmów zaczynali niczym się od nas. Dorastali z ekspresją swoich genów i byli tym, co rozpoznalibyśmy jako ludzi, co utrudnia wyobrażenie sobie, że stali się kimś innym. Musimy jednak głębiej zastanowić się nad tym, jak postęp technologiczny może zmienić nasze człowieczeństwo. Jeśli, jak omówiliśmy wcześniej, ciało biologiczne nie jest zaliczane do kategorii osobowości, to istoty, które nie przeszły procesu rozwoju biologicznego, ale posiadają cechy ludzkie, również mogą być uważane za ludzi. Jak zatem zdefiniować osobowość? Osobowość to możliwość aktywności umysłowej, a nie sama aktywność umysłowa. Aktywność umysłowa nie jest łatwa do zdefiniowania, ale interpretuję ją jako wolną wolę do refleksji, odczuwania i decydowania o sobie. Wolna wola nie jest czymś, co dzieje się nagle, lecz jest wynikiem stopniowej integracji i przetwarzania informacji. Jeśli technologia rozwinie się do punktu, w którym ludzka aktywność umysłowa lub podobny poziom wolnej woli będzie możliwy poza przejawami biologicznymi, nie będziemy już mieli do czynienia z samą wyobraźnią, ale z rzeczywistością. A kiedy to nastąpi, kryteria definiowania człowieczeństwa będą musiały wykroczyć poza tradycyjne ramy biologiczne.
Wraz z postępem technologii będziemy w stanie rozróżnić stopnie integracji i przetwarzania informacji, a tym samym stopnie wolnej woli. Możemy wówczas zdefiniować osobowość jako pewien poziom dającej się udowodnić wolnej woli. Człowiek to istota z potencjałem do pewnego poziomu dającej się udowodnić wolnej woli. Jednak ta nowa definicja rodzi nowe pytania etyczne. Jak zdefiniujemy relację między wolną wolą a osobowością i kogo uznamy za człowieka, gdy powstaną nowe kryteria definiowania osobowości? Pytania te będą zyskiwać na znaczeniu wraz z postępem technologii.
Do tej pory wyobrażaliśmy sobie, że dzięki wszelkim postępom technologicznym będziemy w stanie mierzyć własną lub cudzą aktywność umysłową i w ten sposób dowodzić, że jesteśmy ludźmi. Jednak w rzeczywistości trudno jest udowodnić tezę „jestem człowiekiem” inaczej niż na podstawie przesłanek biologicznych. Aktywność umysłowa nie jest zdefiniowana, a różnice w jej stopniu są niejasne, więc chociaż możemy twierdzić, że posiadamy zdolność do aktywności umysłowej, obecnie nie da się jej określić. Być może powodem, dla którego większość ludzi rozpoznaje innych jako ludzi, jest to, że przekonawszy się, że są ludźmi, mogą potwierdzić, że inni angażują się w aktywność umysłową na tym samym lub wyższym poziomie, niż są w stanie sobie wyobrazić. To potwierdzenie może nastąpić poprzez język, zachowanie lub ekspresję emocjonalną i to właśnie dzięki nim rozpoznajemy innych jako istoty ludzkie takie jak my. Widzimy zatem, że podstawą rozpoznania człowieczeństwa osoby, z którą się komunikujemy, jest ostatecznie subiektywny osąd. Co prowadzi nas z powrotem do naszego pierwszego pytania: czy inteligentną osobę można uznać za człowieka? Na podstawie dotychczasowej dyskusji możemy stwierdzić, że jeśli na podstawie subiektywnego osądu potrafimy rozpoznać istotę inteligentną jako posiadającą człowieczeństwo, to jest ona człowiekiem. Jeśli założymy nieskończony postęp technologiczny, co jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ciało staje się nieistotne i nie ma żadnej różnicy między nami a inteligentną osobą.
Ponieważ technologia zagraża zdrowemu rozsądkowi i kategoriom, które definiowały nas jako istoty ludzkie, musimy zadać sobie pytanie, co czyni nas ludźmi i zastanowić się nad tym, co czyni nas ludźmi. Definiując człowieka jako istotę człowieczeństwa, musimy przeformułować naszą definicję człowieczeństwa. Nadszedł czas na rekombinację człowieczeństwa. Proces ten nie jest jedynie ćwiczeniem filozoficznym, ale kwestią praktyczną, która będzie ważna w świecie, w którym będziemy żyć. W miarę postępu technologii musimy poważnie rozważyć, jak daleko możemy poszerzyć człowieczeństwo i jak wpłynie to na nasze społeczeństwo. To ostatecznie doprowadzi nas do fundamentalnego pytania: co to znaczy być człowiekiem?

 

O autorze

Pisarz

Jestem „detektywem kotów”. Pomagam odnaleźć zagubione koty i ich rodziny.
Regeneruję się przy filiżance latte, lubię spacerować i podróżować, a pisaniem poszerzam swoje horyzonty. Uważnie obserwując świat i podążając za swoją intelektualną ciekawością jako blogerka, mam nadzieję, że moje słowa mogą być dla innych pomocą i pocieszeniem.