W tym wpisie na blogu autorzy spokojnie analizują, dlaczego cła stanowią potężną broń w sporach handlowych, a także wpływ wojny handlowej między USA i Chinami na światową gospodarkę i koreański przemysł.
Cła są bardzo potężną bronią w sporach handlowych
Handel również działa zgodnie z zasadami rynkowymi. Jednak niektóre kraje postrzegają swoje straty w procesie handlowym. W takich sytuacjach środkiem zaradczym wybieranym przez dany kraj jest „bariera handlowa”. Podstawową metodą tworzenia barier handlowych są cła. Chociaż oprócz ceł istnieją również inne metody, dla uproszczenia w tym artykule będziemy używać zwrotu „bariery handlowe = cła”.
Cła to podatki nakładane podczas odprawy celnej. Towary eksportowane z Korei Południowej, importowane do Korei Południowej oraz przewożone przez Koreę Południową podlegają cłom. Innymi słowy, cła można łatwo zrozumieć jako podatki naliczane za każdym razem, gdy towary przekraczają granicę danego kraju.
Cła są jak ołowiane ciężarki przywiązane do kostek biegacza
Powody nakładania ceł można generalnie podzielić na dwie kategorie. Po pierwsze, ochrona krajowego przemysłu. Jeśli na rynku pojawią się towary zagraniczne, które są jednocześnie tanie i wysokiej jakości, konsumenci naturalnie wybiorą je zamiast produktów krajowych. Z perspektywy indywidualnego konsumenta może to być racjonalny i pożądany wybór. Jednak z perspektywy państwa lub przedsiębiorstw niekoniecznie przynosi on wyłącznie pozytywne rezultaty.
Weźmy na przykład importowane samochody. W przeszłości importowane samochody były niemalże dobrami luksusowymi, konsumowanymi wyłącznie przez zamożnych. Obecnie jednak liczba konsumentów wybierających importowane samochody znacznie wzrosła. Wynika to głównie z faktu, że różne podatki, w tym cła nakładane na importowane samochody, zostały znacznie obniżone w porównaniu z przeszłością. Wraz ze wzrostem popytu na importowane samochody, popyt na samochody krajowe nieuchronnie spada. Firmy produkujące sprzęt AGD borykają się z tym samym problemem. Aby utrzymać konkurencyjność kraju i wspierać kluczowe gałęzie przemysłu w perspektywie długoterminowej, konieczne jest wprowadzenie pewnych regulacji dotyczących importu produktów zagranicznych. Właśnie dlatego na import nakładane są cła, sztucznie podnoszące jego ceny w celu ochrony krajowego przemysłu.
Drugim powodem jest zwiększenie dochodów państwa, tj. dochodów podatkowych. Podatki od ropy naftowej są tego doskonałym przykładem. Ponieważ Korea Południowa nie wydobywa ropy naftowej, żaden krajowy przemysł nie ucierpiałby bezpośrednio, gdyby podatki od ropy naftowej zostały zniesione. Niemniej jednak rząd nakłada podatki na ropę naftową. Z perspektywy krajowych firm wykorzystujących ropę naftową jako surowiec, takie podatki nieuchronnie stają się obciążeniem. Gdyby podatki zostały obniżone, mogłyby one kupować ropę naftową po niższej cenie.
Z punktu widzenia kraju importującego cła są koniecznym podatkiem, ale z perspektywy kraju eksportującego stanowią wyraźną przeszkodę i narzędzie wymuszania nieuczciwej konkurencji. Nakładanie ceł można porównać do sytuacji, w której kraj organizujący zawody biegowe pozwala swoim sportowcom rywalizować bez żadnego sprzętu, a zagranicznym zmusza ich do startu z ciężkimi, ołowianymi ciężarkami przywiązanymi do kostek.
W tej sytuacji inne kraje mają dwie główne możliwości reakcji. Po pierwsze, poprzez nacisk dyplomatyczny zażądać usunięcia ołowianych obciążników. Po drugie, odpowiedzieć poprzez przymocowanie ołowianych obciążników do kostek zagranicznych sportowców.
Wynik wyboru drugiej opcji nie jest trudny do przewidzenia. Jeśli kraj A przymocuje ołowiany ciężarek o wadze 1 kg do kostki sportowca kraju B, kraj B przymocuje ołowiany ciężarek o takiej samej wadze do kostki sportowca kraju A. Niezadowolony kraj A zwiększa ciężar do 2 kg, a kraj B odpowiada jeszcze większym ciężarem. W miarę powtarzania się tego procesu, wolumen handlu między dwoma krajami gwałtownie spada, co ostatecznie pogrąża obie gospodarki w stagnacji.
Próby całkowitego zniesienia tego ciężaru podejmowane są przez instytucje takie jak Światowa Organizacja Handlu (WTO), umowy o wolnym handlu (FTA) i Partnerstwo Transpacyficzne (TPP). Z drugiej strony, istotą trwającej „wojny handlowej między USA a Chinami” jest presja, by w jakiś sposób narzucić drugiemu państwu większy ciężar.
Wielkie starcie w światowej gospodarce: wojna handlowa między USA a Chinami
Dwie największe gospodarki świata zderzyły się czołowo, rozpętując kolosalną rozgrywkę, która wstrząsa fundamentami globalnej gospodarki. Zasady tej ekonomicznej walki są proste: zasady istnieją, ale siła może je złamać. Nie ma ograniczeń co do walki z przeciwnikami z różnych kategorii wagowych, walki z wieloma przeciwnikami w pojedynkę ani tworzenia sojuszy w celu ataku na jeden kraj. Nie ma również jasno określonych norm dotyczących czasu trwania walki. Walka kończy się, gdy ktoś ogłasza rozejm, i wznawia, gdy ktoś nagle rozpoczyna atak. Nikt nie może łatwo opuścić ringu, ponieważ w tej walce stawka jest ogromna.
Konflikt między USA a Chinami ma znaczący wpływ na globalną gospodarkę jako całość. W przypadku bezpośredniego starcia tych dwóch państw, prawdopodobieństwo wejścia globalnej gospodarki w recesję jest bardzo wysokie. Jednakże, ponieważ ciężar wojny na pełną skalę jest zbyt duży dla obu stron, wielokrotnie wahają się one między twardą linią a pokojową strategią. Mając to wyjaśnienie, przyjrzyjmy się tytułowi artykułu.
„Globalny wzrost gospodarczy zwolni w przyszłym roku… Konflikt USA-Chiny czynnikiem ryzyka” (Newstomato, 2022.12.04)
Konflikt między USA a Chinami trwa od dawna i prawdopodobieństwo jego rozwiązania w krótkim okresie jest niewielkie. W tym procesie na pierwszy plan wysunęło się pojęcie „fragmentacji”. Przed konfliktem USA z Chinami gospodarka światowa była skonstruowana tak, aby łączyć wszystko ponad granicami i prowadzić handel na najbardziej efektywnych warunkach. Jednak w miarę konfrontacji między USA i Chinami sieć ta ulega fragmentacji. Zjawisko to nazywa się fragmentacją gospodarki światowej.
Na przykład struktura, w której Stany Zjednoczone projektowały komponenty lub surowce, Chiny zajmowały się wstępnym przetwarzaniem, a Korea Południowa importowała je do montażu i dalszej obróbki, a następnie sprzedawała gotowe produkty na całym świecie, stopniowo się rozpada. Im bardziej jedna strona zbliża się do jednego obozu, tym bardziej oddala się od drugiego. Relacje handlowe są coraz bardziej regulowane nie przez efektywność, ale przez zasady i logikę blokową.
W lipcu 2018 roku Stany Zjednoczone nałożyły 25% cła na około 800 rodzajów chińskiego importu, co zapoczątkowało spór handlowy między USA a Chinami. W odpowiedzi Chiny nałożyły w tym samym miesiącu również 25% cła odwetowe na amerykańskie produkty rolne i rybne, samochody i inne towary. Późniejsze negocjacje między oboma państwami napotkały kolejne niepowodzenia. Pomimo podpisania pierwszej fazy umowy handlowej na początku 2020 roku, konflikty w różnych formach wciąż trwają. Konflikt wykroczył poza sferę ekonomiczną, obejmując sferę polityki i bezpieczeństwa, podsycany rywalizacją o dominację technologiczną w sektorze półprzewodników, wyzwaniami dla międzynarodowego porządku finansowego opartego na dolarze oraz napięciami geopolitycznymi.
Czy znajdziemy się w ogniu krzyżowym?
Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Chinami nie jest bynajmniej wyłącznie ich problemem. Koreańskie firmy nie działają wyłącznie w Korei ani nie produkują towarów wyłącznie z krajowych surowców. To samo dotyczy Chin i Stanów Zjednoczonych. Towary będące przedmiotem handlu między tymi dwoma krajami zawierają surowce i komponenty produkowane w wielu krajach, w tym niektóre w Korei.
Dlatego też, jeśli wojna handlowa między USA a Chinami zmniejszy wolumen handlu między tymi dwoma państwami, nieuchronnie wpłynie to na handel innych zaangażowanych krajów. Dlatego cały świat reaguje z wrażliwością na zmiany w relacjach między tymi dwoma krajami.
„Wojna półprzewodników G2 przybiera na sile… Korea martwi się o kolejną dekadę” (Dong-A Ilbo, 2022.12.20)
Skupmy się teraz na sektorze półprzewodników, kluczowym sektorze dla Korei Południowej, w kontekście szerszego konfliktu między USA a Chinami. Chiny zakwestionowały amerykańskie kontrole eksportu w Światowej Organizacji Handlu, uznając je za nieuzasadnione, podczas gdy Stany Zjednoczone ograniczyły eksport powiązanego sprzętu, aby uniemożliwić Chinom produkcję zaawansowanych półprzewodników. Do tej skoordynowanej reakcji przyłączyły się Japonia i Holandia. Zasadniczo Stany Zjednoczone zbudowały linię obronną ze swoimi sojusznikami, aby zablokować rozwój Chin w przemyśle półprzewodników.
Jednak Chiny raczej nie zaakceptują tej sytuacji biernie. Chiny publicznie zadeklarowały zamiar zainwestowania ogromnego kapitału w rozwój własnego przemysłu półprzewodników. Jeśli Stany Zjednoczone i Chiny, tzw. G2, zderzą się w ten sposób, Korea Południowa również najprawdopodobniej poniesie straty. Wynika to z faktu, że znaczna część południowokoreańskiego eksportu półprzewodników opiera się na rynku chińskim. Nawet proste obliczenia pokazują, że spadek handlu z Chinami oznacza utratę znacznej części ogólnej wydajności. Co więcej, nie można wykluczyć, że osaczone chińskie firmy uciekną się do lekkomyślnych prób zabezpieczenia technologii.
Raz ugruntowane, potężne prądy w gospodarce międzynarodowej nie zmieniają się łatwo. Przywodzi to na myśl czasy zimnej wojny lat 1960., kiedy świat był podzielony między Stany Zjednoczone a Związek Radziecki. Podobnie jak wtedy, istnieje możliwość, że napięcia będą się utrzymywać, dopóki jedna ze stron nie zyska przewagi. Z perspektywy Korei Południowej, niezależnie od tego, którą stronę wybierze, stoi ona w obliczu trudnej sytuacji kurczącego się rynku.
„Fabryka TSMC w USA będzie produkować półprzewodniki dla Apple… Samsung „napięty” w walce o pozyskanie klientów” (Dong-A Ilbo, 2022.12.08.)
Czy zatem zdecydowane opowiedzenie się po stronie USA jest rozwiązaniem? Najbardziej fundamentalną przyczyną konfliktu między USA a Chinami są interesy narodowe każdego z tych krajów. Interesy sojusznika nie mogą być ważniejsze od interesów danego kraju. Stany Zjednoczone dążą do powstrzymania chińskiego przemysłu półprzewodnikowego, jednocześnie budując stabilną krajową bazę produkcyjną półprzewodników. Dzieje się tak, ponieważ pomimo posiadania technologii projektowej i ogromnego popytu, brakuje im zakładów produkcyjnych zdolnych do masowej produkcji zaawansowanych półprzewodników. W rezultacie Stany Zjednoczone przyciągnęły do siebie globalne tajwańskie firmy produkujące półprzewodniki i wzmacniają skoncentrowany na USA łańcuch dostaw.
Rzeczywistość, z którą mierzy się Korea Południowa w tym procesie, jest daleka od jasnej. Rynek chiński systematycznie się kurczy, podczas gdy konkurencja na rynku amerykańskim rośnie. Uwięziona w tej podwójnej presji, Korea Południowa musi jednocześnie stawić czoła kurczącemu się rynkowi i rosnącej niepewności. To najpoważniejsze pytanie, jakie wojna handlowa między USA a Chinami stawia przed naszą gospodarką.