Który czynnik jest bardziej decydujący w walce z ubóstwem: warunki geograficzne czy instytucje?

W tym wpisie na blogu przeanalizowano debatę na temat przyczyn ubóstwa, które zależą od czynników geograficznych i instytucjonalnych. Zbadano z różnych perspektyw naukowych, które warunki wywierają większy wpływ na wzrost gospodarczy i wychodzenie z ubóstwa.

 

Przedstawiono różne punkty widzenia dotyczące eliminacji ubóstwa i wzrostu gospodarczego. Sachs, który podkreśla, że ​​przyczyną ubóstwa są czynniki geograficzne, argumentuje, że początkowe wsparcie i inwestycje oparte na pomocy zagranicznej są absolutnie niezbędne, aby mieszkańcy biednych krajów mogli uciec z tzw. „pułapki ubóstwa”. Z jego perspektywy większość biednych krajów znajduje się w regionach tropikalnych, gdzie zagrożenie chorobami takimi jak malaria jest poważne, co prowadzi do ogólnego złego stanu zdrowia i niskiej wydajności pracy wśród ludności. Mieszkańcy tych regionów mają tak niskie dochody, że brakuje im środków na inwestowanie w żywność, sanitację, opiekę zdrowotną czy edukację. Brakuje im również podstaw ekonomicznych do zakupu ulepszonych nasion lub nawozów, co utrudnia im zwiększenie dochodów. W takich okolicznościach jedynie początkowe wsparcie i inwestycje, umożliwiające biednym wydostanie się z pułapki, mogą umożliwić poprawę produktywności, zwiększenie oszczędności i zwiększenie inwestycji, co ostatecznie prowadzi do wyższych dochodów. Jego argumentem jest jednak to, że biedne kraje nie są w stanie samofinansować tego początkowego wsparcia i inwestycji, co sprawia, że ​​pomoc zagraniczna jest nieuchronnie konieczna.
Poglądy ekonomistów podkreślających rolę instytucji znacząco różnią się od twierdzeń Sachsa. Easterly uważa, że ​​wsparcie rządowe i pomoc zagraniczna nie przyczyniają się znacząco do wzrostu gospodarczego. Twierdzi, że samo pojęcie „pułapki ubóstwa” nie istnieje, argumentując, że aby gospodarka mogła się rozwijać i przezwyciężyć ubóstwo, przede wszystkim musi funkcjonować prawidłowo wolny rynek. Z jego perspektywy, rządowe wsparcie edukacji czy opieki zdrowotnej nie przynosi rezultatów, gdy sami ubodzy nie dostrzegają takiej potrzeby. Skuteczność materializuje się dopiero wtedy, gdy jednostki mogą same decydować o tym, czego potrzebują. Z tego samego powodu jest sceptyczny wobec pomocy zagranicznej. Twierdzi w szczególności, że gdy rządy są skorumpowane, pomoc nie tylko nie poprawia sytuacji ubogich, ale wręcz ją pogłębia. W odpowiedzi Sachs argumentuje, że jedynie bezpośrednie wspieranie dochodów mieszkańców ubogich krajów, aby pomóc im wydostać się z pułapki ubóstwa, może poprawić poziom życia. Twierdzi, że proces ten wzmacnia społeczeństwo obywatelskie i ustanawia rządy prawa.
Atsimoglu, który wskazuje na złe instytucje jako główną przyczynę ubóstwa, jest również sceptyczny wobec pomocy zagranicznej. Nie wierzy jednak, że pozostawienie spraw wyłącznie rynkowi automatycznie poprawi funkcjonowanie złych instytucji. Wskazuje instytucje polityczne jako najważniejszy powód, dla którego kraje ubogie nie wdrażają wysokiej jakości instytucji gospodarczych sprzyjających wzrostowi. Argumentuje, że każda instytucja nieuchronnie tworzy grupy, które czerpią korzyści, i grupy, które tracą, co oznacza, że ​​kierunek wdrażania instytucji nie jest determinowany przez interesy całego społeczeństwa, ale przez interesy osób sprawujących władzę polityczną. Dlatego podkreśla, że ​​aby osiągnąć trwały wzrost gospodarczy, instytucje polityczne muszą najpierw ulec zmianie, aby umożliwić wdrożenie instytucji gospodarczych służących interesom całego społeczeństwa.
Niektórzy ekonomiści interpretują znaczenie instytucji w sposób bardziej radykalny, postulując jeszcze bardziej aktywną rolę podmiotów zewnętrznych. Romer proponuje projekt, w którym jałowe regiony zostaną otwarte dla obcokrajowców, umożliwiając im rozwój nowych miast wyposażonych w wysokiej jakości instytucje, jako jeden ze sposobów importowania zmian z zewnątrz i przełamania błędnego koła złych instytucji. Collier argumentuje, że zubożałe kraje o praktycznie sparaliżowanej gospodarce tkwią w błędnym kole słabych instytucji gospodarczych i politycznych, co w razie potrzeby wymusza interwencję wojskową. Choć kontrowersyjna, perspektywa ta jest częściowo zgodna z niedawnymi międzynarodowymi dyskusjami politycznymi na temat konieczności interwencji zewnętrznej w krajach doświadczających skrajnego upadku instytucjonalnego.
Tymczasem Banerjee i Duflo sprzeciwiają się szukaniu uniwersalnych rozwiązań, twierdząc, że do problemu ubóstwa należy podchodzić z perspektywy, że „każdy problem ma swoje własne, unikalne rozwiązanie”.
Podkreślają oni potrzebę projektowania polityki opartego na dokładnym zrozumieniu konkretnych realiów, utrzymując, że nawet w przypadku złych instytucji, istnieje znaczny potencjał do ich poprawy. Wyjaśniają różne poglądy na temat pułapki ubóstwa za pomocą krzywej przedstawiającej zależność między bieżącymi dochodami a przyszłymi dochodami. Pogląd, że pułapka nie istnieje, zakłada, że ​​krzywa ma kształt „odwróconej litery L”, która gwałtownie rośnie, a następnie spłaszcza się. Z kolei pogląd, że pułapka istnieje, zakłada krzywą w kształcie litery S, która początkowo jest łagodna, po przekroczeniu pewnego punktu gwałtownie rośnie, a następnie ponownie się spłaszcza. Jeśli rzeczywistość odpowiada krzywej w kształcie odwróconej litery L, nawet najbiedniejsi ludzie stopniowo stają się bogatsi z czasem. W takim przypadku wsparcie może jedynie skrócić czas dotarcia do tego punktu; sam osiągnięty poziom jest niezależny od tego, czy wsparcie jest udzielane, co utrudnia argumentowanie, że pomoc jest absolutnie konieczna. Jeśli jednak krzywa S opisuje rzeczywistość, osoby o niskich dochodach z czasem zmierzają w kierunku „niskiej równowagi”, co sprawia, że ​​wsparcie staje się niezbędne.
Banerjee i Duflo argumentują, że w realnym świecie niektórzy wpadają w pułapki ubóstwa, a inni nie, a przyczyny powstawania pułapek są zróżnicowane. Dlatego nie należy definitywnie stwierdzać, czy pułapki ubóstwa istnieją; zamiast tego należy utworzyć wiele grup o identycznych cechach, z wyjątkiem konkretnej interwencji, aby rygorystycznie porównać efekty tej interwencji. Co więcej, twierdzą, że tylko powtarzając analizy w różnych regionach i interwencjach, możemy zrozumieć, jak ludzie faktycznie żyją, jakiej pomocy potrzebują i jakie jest zapotrzebowanie na konkretne interwencje. Tylko wtedy możemy zdobyć wiedzę, która rzeczywiście pomoże w eliminacji ubóstwa. Dochodzą do wniosku, że fundamentalnym powodem, dla którego nie udaje nam się wyeliminować ubóstwa, jest, paradoksalnie, ubóstwo naszej własnej wiedzy ekonomicznej na ten temat.

 

O autorze

Pisarz

Jestem „detektywem kotów”. Pomagam odnaleźć zagubione koty i ich rodziny.
Regeneruję się przy filiżance latte, lubię spacerować i podróżować, a pisaniem poszerzam swoje horyzonty. Uważnie obserwując świat i podążając za swoją intelektualną ciekawością jako blogerka, mam nadzieję, że moje słowa mogą być dla innych pomocą i pocieszeniem.