Ten wpis na blogu analizuje strukturę, w której pieniądz jest tworzony jako dług, oraz logikę stojącą za udzielaniem pożyczek bankowych. Spokojnie analizuje przyczyny powtarzania się kryzysów finansowych i to, jak dług stanowi podstawę kapitalizmu.
Bez długów, bez pieniędzy
Pieniądz to „dług”. Aby banki mogły tworzyć pieniądz, muszą przejść proces „pożyczania”. Innymi słowy, pieniądz przybiera formę „długu” i jest dystrybuowany do wielu osób. Oznacza to, że kapitalizm może normalnie funkcjonować tylko wtedy, gdy istnieją ludzie, którzy zaciągają długi. A banki osiągają zyski, pobierając odsetki od tego „długu”. Bez „długu” nie ma banków.
Ellen Brown, prawniczka i prezes Instytutu Finansów Publicznych, stwierdziła:
„Pieniądze dzisiaj nie mają nic wspólnego ze złotem. Banki napędzają system monetarny. Właśnie to robią banki. Muszą udzielać więcej pożyczek, aby wygenerować więcej pieniędzy w systemie. Banki grają w trzy kubki”.
Marriner Akers, który pełnił funkcję prezesa Rezerwy Federalnej w administracji Roosevelta, wypowiedział się w podobny sposób.
„Bez długu w naszym systemie monetarnym nie ma pieniędzy”.
W pewnym sensie mogliśmy być zbyt naiwni w kwestii pieniędzy i długu. Słyszeliśmy maksymę „Nie zadłużaj się; zarabiaj uczciwie”, aż wbiła nam się do głów, jednak rzeczywistość, że nasze społeczeństwo może funkcjonować tylko dzięki zadłużeniu, czasami wydaje się wręcz zdradą. Dług, promowany jako zło, przekształcił się w cnotę z perspektywy kapitalizmu.
Jednak w społeczeństwie kapitalistycznym osoby z pieniędzmi wykorzystują ten „dług”, aby zarobić jeszcze więcej, podczas gdy osoby bez pieniędzy popadają w ruinę właśnie z powodu tego „długu”. „Kryzys kredytów hipotecznych subprime”, który wybuchł w Stanach Zjednoczonych w 2008 roku, można również rozumieć w tym kontekście.
Sekret kredytów hipotecznych subprime
Zanim przyjrzymy się kryzysowi, który pogrążył Stany Zjednoczone w kryzysie finansowym, musimy najpierw wyjaśnić znaczenie terminu „subprime”. W Stanach Zjednoczonych indywidualne ratingi kredytowe są klasyfikowane jako „Prime (doskonały)”, „Alt-A (średni)” i „Subprime (niski kredyt)”. Zatem kredyt hipoteczny subprime odnosi się do kredytu hipotecznego pod zastaw nieruchomości, przeznaczonego dla osób o niskiej zdolności kredytowej. Innymi słowy, kredyty były udzielane nawet tym, którzy nie mieli wystarczającej zdolności do spłaty.
Wyjaśnia to John Steele Gordon, amerykański historyk finansów.
Większość amerykańskich banków pożycza dziesięciokrotnie więcej niż wynosi ich baza depozytowa. Lehman Brothers, choć nie jest bankiem, a bankiem inwestycyjnym, operował kapitałem pożyczonym w wysokości 40 razy większej od swojego kapitału własnego. Nie 10 razy, ale 40 razy.
Początkowo ta struktura wydawała się bardzo skuteczna. Osoby o niskiej zdolności kredytowej i ograniczonych środkach finansowych mogły kupować luksusowe domy, a następnie z łatwością osiągać znaczne zyski, odsprzedając je, gdy wartość nieruchomości wzrosła. Zwłaszcza że kredyty dla kredytobiorców o niskiej zdolności kredytowej były wysoko oprocentowane, z perspektywy banku był to produkt korzystny dla obu stron, który pozwalał im odzyskać kapitał i jednocześnie osiągać wysokie zyski.
Jednak stale rosnące ceny nieruchomości w końcu zaczęły spadać, stając się bezpośrednią przyczyną kryzysu finansowego. Profesor Raghuram Rajan z Booth School of Business na Uniwersytecie Chicagowskim wyjaśnia to w następujący sposób.
„Kredyty hipoteczne były najdoskonalszą formą pożyczania. Ponieważ ceny domów rosły, ludzie nie mieli wrażenia, że pożyczają pieniądze. Mieli wrażenie, że legalnie sięgają po własne aktywa. W miarę jak ceny domów rosły, pożyczali równowartość tego wzrostu. Ale kiedy ceny zaczęły spadać, nie było już siatki bezpieczeństwa. Zaciągnęli już kredyty hipoteczne na swoje domy. Kupili już domy i samochody i wydali pieniądze na styl życia odpowiadający tym zakupom. Więc mimo że ich dochody nie wzrosły, popadli w złudzenie, że żyją dobrze”.
Wraz ze spadkiem cen nieruchomości, ludzie tracili możliwość spłaty nie tylko kapitału, ale nawet odsetek. Zdarzały się nawet przypadki, gdy sprzedaż domu nie wystarczała na spłatę długu. Co więcej, instytucje finansowe tworzyły i sprzedawały różne produkty pochodne oparte na kredytach hipotecznych subprime jako aktywach bazowych, co jeszcze bardziej pogłębiało problem.
Wyjaśnia to Eric Maskin, profesor nauk społecznych na Uniwersytecie Princeton.
„Instrumenty pochodne to kontrakty finansowe, a swapy ryzyka kredytowego (CDS) zaliczają się do tej kategorii. Są to produkty, które rozkładają ryzyko potencjalnie wynikające z danej inwestycji na wielu inwestorów”.
Gdy gospodarka USA weszła w recesję, a kredyty hipoteczne typu subprime stały się ryzykowne, oparte na nich instrumenty pochodne z dnia na dzień zamieniły się w bezwartościowe strzępy. Swapy kredytowe (CDS), które miały rekompensować sprzedającemu niewypłacalność obligacji zabezpieczonych hipoteką, również szybko stały się niebezpieczne. Rozpoczęła się seria niewypłacalności. Wiele amerykańskich banków inwestycyjnych i instytucji finansowych zainwestowało już w te instrumenty pochodne w celu osiągnięcia zysku, a produkty te były nawet sprzedawane na całym świecie.
Tak przynajmniej twierdzi profesor Raghuram Rajan z Booth School of Business na Uniwersytecie Chicagowskim.
„Wiele europejskich instytucji kupowało od amerykańskich instytucji wysoce toksyczne papiery wartościowe zabezpieczone hipotekami, ponieważ posiadały one rating potrójnego A. Według ich standardów nadzorczych, wydawały się one bezproblemowe. Nawet przy niskich stopach procentowych przynosiły ponadprzeciętne zyski, więc wszyscy byli entuzjastycznie nastawieni, a produkty szybko się rozpowszechniły. Ostatecznie jednak wszystkie zniknęły. Kupowano je wyłącznie ze względu na rating potrójnego A. Wiele z nich kupiło je również dlatego, że ktoś z branży zapewnił je o ich bezpieczeństwie. Wiele osób nabyło je bez pełnego zrozumienia ryzyka i bez otrzymania odpowiednich wyjaśnień”.
W tamtym czasie wartość samych swapów kredytowych (CDS) posiadanych przez Lehman Brothers Holdings osiągnęła 800 miliardów dolarów. W przeliczeniu na wony koreańskie oznaczało to, że ryzyko wystawiono na około 900 bilionów wonów, co nieuchronnie przerosło wszelkie wyobrażenia. Ostatecznie Lehman Brothers Holdings, jedna z pięciu największych amerykańskich firm finansowych, zbankrutowała.
Podobne wyjaśnienie oferuje amerykański historyk finansów John Steele Gordon.
„W połowie lat 1990. XX wieku doszło do bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości, czyli stałego wzrostu cen nieruchomości. Wiele osób uważało, że wzbogaciło się, ponieważ posiadało aktywa, których wartość gwałtownie rosła. Zaciągali więc kolejne pożyczki, zaciągając drugie kredyty hipoteczne lub zwiększając wydatki, wierząc, że dysponują znacznym majątkiem. I nie oszczędzali prawie nic. Czuli, że ich majątek netto rośnie za darmo, w miarę jak rosła wartość ich domów. Jednak, jak każda bańka spekulacyjna, w końcu pękła. Rynek został zalany domami na sprzedaż, a ludzie coraz częściej nie wywiązywali się ze swoich zobowiązań. Zaczęły pojawiać się oznaki, że coś jest nie tak. Ceny nieruchomości zaczęły spadać. Nadal utrzymują się poniżej poziomów z 2007 roku. Konsekwencje kryzysu dotknęły inne sektory gospodarki. Spadek cen nieruchomości spowodował gwałtowny spadek konsumpcji”.
System dla bankierów, stworzony przez bankierów
Odpowiedzialność za całą tę sytuację można przypisać bankom, które rozszerzyły udzielanie pożyczek nawet kredytobiorcom o niskiej zdolności kredytowej, którzy nie byli w stanie ich spłacić. Należy jednak dokładnie przeanalizować, czy nie był to jedynie błąd lub błędna ocena ze strony banków.
Gdy inflacja osiągnęła szczyt, a rynek zalała fala pieniędzy, banki nie miały innego wyjścia, jak tylko zwrócić się ku pożyczkobiorcom o niskiej zdolności kredytowej, aby przetrwać.
Tak jak zwykła firma musi stale sprzedawać swoje produkty, aby utrzymać działalność, tak dla banku produktem są „pożyczki”. Bank jako firma może funkcjonować tylko wtedy, gdy zawsze znajdą się chętni do zaciągania pożyczek. Jednak wraz z nadmierną podażą pieniądza na rynku, osoby o dobrej historii kredytowej nie musiały już korzystać z kredytów bankowych. W konsekwencji banki nie miały innego wyjścia, jak tylko rozszerzyć ofertę kredytową nawet na osoby bez pieniędzy, kontynuując sprzedaż swoich produktów.
A gdy ceny nieruchomości spadły, ludzie niezdolni do spłaty swoich długów zaczęli masowo napływać do domów. To zapoczątkowało fazę deflacyjną, którą potocznie nazywamy globalnym kryzysem finansowym. Sytuacja w naszym kraju nie różni się znacząco. Pokolenie naszych ojców żyło w przekonaniu, że ceny domów stale rosną. Działo się tak, ponieważ przetrwali „letni” okres cyklu koniunkturalnego. Teraz jednak jesteśmy świadkami na własne oczy ciągłego spadku cen nieruchomości.
Wszystkie te zjawiska można postrzegać nie tylko jako kwestie „spowolnienia gospodarczego” czy „recesji”, ale jako problemy strukturalnie nieodłącznie związane z samym systemem kapitalistycznym. Jak stwierdziła Ellen Brown, prezes Public Banking Institute w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy skazani na życie w „prywatnym systemie bankowości dla bankierów, tworzonym przez bankierów”, a nie w systemie demokratycznym.
Dlaczego kryzysy finansowe powracają? Dlaczego problemy nie dają oznak rozwiązania? Dlaczego ceny nieruchomości z trudem rosną? Dlaczego młode pokolenie nie może znaleźć stabilnej pracy? Źródła wszystkich tych pytań należy szukać w samym systemie kapitalistycznym. Dług, który nigdy nie maleje, niezależnie od tego, ile spłacamy – jesteśmy ostatecznie spętani nieuniknionym łańcuchem zadłużenia.
W społeczeństwie kapitalistycznym pożyczanie pieniędzy przez banki nawet tym, którzy nie są w stanie ich spłacić, nigdy nie jest aktem „troski o osoby w trudnej sytuacji społecznej”. Nie jest to wybór zrodzony ze współczucia ani akt dobroczynności mający na celu pomoc osobom o niskiej zdolności kredytowej, które borykają się z trudną sytuacją. Cały ten proces jest nieodłącznym prawem systemu kapitalistycznego, a jednocześnie bezwzględną zasadą, która popycha osoby w trudnej sytuacji ku wzajemnemu zniszczeniu.
Song Hongming, autor książki „Wojny walutowe”, stwierdza w niej:
„Konglomeraty finansowe odkryły powstawanie dużych baniek spekulacyjnych podczas przegrzania gospodarki. Zjawisko to było również nieuniknioną konsekwencją zalewania rynku nadmierną ilością pieniędzy. Cały ten proces można porównać do konglomeratów finansowych hodujących ryby w akwarium. Wstrzykiwały one ogromne ilości gotówki do podmiotów gospodarczych, zalewając rynek pieniędzmi, niczym wlewając wodę do akwarium. Kiedy pieniądze płyną swobodnie, ludzie z różnych środowisk pracują dzień i noc, napędzani chciwością, by zarabiać więcej i tworzyć bogactwo. To przypomina ryby w akwarium, które wchłaniają różne składniki odżywcze i stopniowo przybierają na wadze. Kiedy konglomeraty finansowe zdają sobie sprawę, że nadszedł sezon zbiorów i zaczynają opróżniać akwarium, ryby mogą tylko czekać na moment, w którym zostaną złapane i zjedzone.
Z jaką rzeczywistością mamy do czynienia w ramach tej zasady kapitalizmu? Z walką. Styl życia znany jako „niekończąca się walka” – nieustanna rywalizacja o przetrwanie w surowym świecie – ostatecznie nami rządzi.