W tym wpisie na blogu, nawiązując do Kapitału Karla Marksa, przyjrzymy się strukturze wartości pracy i wartości dodatkowej, spokojnie śledząc zasady działania kapitalizmu, w którym ubóstwo utrzymuje się pomimo ciężkiej pracy.
Życie Marksa i dialektyka materialistyczna
System wolnego rynku opisany przez Adama Smitha stopniowo przybrał formę kapitalizmu w XIX wieku. Jednak cierpienie robotników, poświęcanych przez kapitalistów, tylko się nasiliło. W tym okresie pojawił się kolejny wielki ekonomista, który, podobnie jak Adam Smith, żywił głęboką miłość do ludzkości. Był nim niemiecki filozof, Karol Marks.
W 2008 roku brytyjski nadawca publiczny BBC przeprowadził ankietę, w której zadał pytanie: „Kto jest największym filozofem ostatniego tysiąca lat?”. Wynik? Karol Marks zajął pierwsze miejsce. Co więcej, na pytanie: „Jaka jest najbardziej wpływowa książka ostatniego tysiąca lat?”, „Kapitał” Karola Marksa również zajął pierwsze miejsce. Na pytanie: „Kto jest najbardziej wpływowym filozofem świata?”, Karol Marks ponownie zajął pierwsze miejsce. Niektórzy mogą uznać te wyniki ankiety za całkowicie nie do przyjęcia lub zagadkowe. Dzieje się tak, ponieważ gdy wspomina się o Marksie, większość ludzi kojarzy go z walkami rewolucyjnymi lub komunizmem.
Był jednak także filozofem, który jako pierwszy postawił nowe pytania: „Dlaczego biedni muszą zawsze pozostać biedni?” i „Czy kapitalizm jest rzeczywiście systemem idealnym?”. Obserwując życie robotników sprowadzonych do roli trybików w maszynie przez rewolucję przemysłową, starał się ujawnić, jak kapitalizm je niszczy. Jaką więc drogą podążył Marks, aby rozpocząć analizę kapitalizmu? Prześledźmy jego życie.
Marks urodził się w maju 1818 roku w Trewirze w Nadrenii w Niemczech, jako najstarszy z siedmiorga rodzeństwa. Jego ojciec był prawnikiem, który wraz z żoną prowadził stabilną rodzinę. To pozwoliło Marksowi dorastać w komfortowych warunkach, studiując łacinę, grekę, historię i filozofię od dwunastego roku życia. Rozpoczynając studia na Uniwersytecie w Bonn w 1835 roku, studiował mitologię grecką i rzymską, historię sztuki i wiele innych dziedzin. Prawdę mówiąc, Marks aspirował do bycia postacią literacką. Jego wyjątkowa wrażliwość i elegancki styl pisania zostały rozwinięte dzięki studiom literackim.
Jednak po zetknięciu się z dialektyką Hegla Marks obrał zupełnie nową drogę. Dialektyka to filozofia głosząca, że wszystko na świecie – ludzie, przyroda, społeczeństwo, wszystko – nie jest stałe i niezmienne, lecz nieustannie się przekształca zgodnie z prawem tezy, antytezy i syntezy. Marks nie zgadzał się jednak z twierdzeniem Hegla, że czynnikiem napędzającym tę transformację i rozwój świata jest „Duch Absolutny” istniejący poza światem. Zamiast tego Marks przyjął „materializm” propagowany przez niemieckiego filozofa Feuerbacha, który głosi, że materia konstytuuje świat, rządzi nim i nim kieruje.
Ostatecznie połączył heglowską „dialektykę” z feuerbachowskim „materializmem”, kształtując własną, unikalną perspektywę i filozofię świata: „dialektykę materialistyczną”. W tym procesie Marks stał się czołową postacią wśród młodych heglistów i stopniowo rozwijał radykalne idee zakorzenione w ateizmie. Zaczął pisać śmiałą krytykę niedoskonałości rządu pruskiego.
W tamtym czasie rząd pruski działał w ramach przednowoczesnego systemu opartego na władzy królewskiej i był wrogo nastawiony do ruchów liberalnych i zjednoczenia Niemiec. Naturalnie, ludzie się temu sprzeciwiali, a Marks należał do czołowych krytyków rządu pruskiego.
Spotkanie z Engelsem, patronem socjalizmu
Po ukończeniu studiów Marks aspirował do zostania profesorem uniwersyteckim. Jednak od początku było to niemożliwe dla osoby o „radykalnie ateistycznych poglądach”. Władze pruskie uznały Marksa za osobę budzącą zainteresowanie i zaczęły go monitorować, utrudniając mu publikację na wszelkie możliwe sposoby. Ostatecznie porzucając marzenie o zostaniu profesorem uniwersyteckim, Marks zaczął publikować artykuły w antyrządowej gazecie „Rheinische Zeitung”, później został jej redaktorem naczelnym i kierownikiem redakcji. To właśnie w tym czasie zaczął poważnie zmagać się z realiami polityki i gospodarki.
Zaczął na własne oczy obserwować prawdziwy stan świata i był głęboko wstrząśnięty przerażającą rzeczywistością robotników. Nie mógł po prostu stać z boku i patrzeć na rzeczywistość, w której nawet najcięższa praca ledwo dawała mu minimalne środki do życia, a dzieci musiały pracować, by przeżyć. Kiedy Marks relacjonował nędzne warunki życia robotników, Prusy zaostrzyły cenzurę. W końcu, zirytowany pruską cenzurą, Marks zamknął gazetę i wyjechał do Paryża.
Tam Marks zetknął się z dwiema najważniejszymi rzeczami w swoim życiu: komunizmem i Fryderykiem Engelsem. Marks i Engels spędzili wiele czasu na rozmowach, uświadamiając sobie, że ich idee są w całkowitej harmonii, i stali się towarzyszami na całe życie. Tak twierdzi profesor Jonathan Wolff z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Londyńskiego.
„Engels uważał Marksa za prawdziwie genialnego myśliciela. Krótko mówiąc, Engels był orędownikiem socjalizmu, orędownikiem komunizmu. Chciał, żeby Marks kontynuował pisanie. Do czasu, aż Marks ukończył pierwszy tom Kapitału, Engels prowadził rodzinną przędzalnię bawełny w Manchesterze i wysyłał Marksowi znaczne sumy pieniędzy”.
Marks zainteresował się ruchem robotniczym podczas spotkań z organizacjami komunistycznymi w Paryżu. Stopniowo przekształcał się w rewolucyjnego komunistę. Kierowany jednomyślnym celem stworzenia „świata bezklasowego”, Marks przygotowywał się do rewolucji. Ostatecznie zrzekł się obywatelstwa pruskiego w lutym 1845 roku, przeniósł się do Brukseli i nawiązał kontakt z tamtejszym tajnym sojuszem. To właśnie wtedy opublikował słynny Manifest Komunistyczny, rozpoczynający się od słów: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”. Tak przynajmniej twierdzi profesor Ben Fine z Wydziału Ekonomii University College London.
„Marks i Engels obserwowali realia życia robotników, szukali sposobów na ich poprawę i badali, co można zmienić w systemie kapitalistycznym. Stawiali czoła kryzysom i represjom po drodze”.
W 1848 roku, wraz z opublikowaniem Manifestu Komunistycznego, Europę ogarnęła burza rewolucji. Marks podróżował do Brukseli, Paryża, Kolonii i innych miejsc, aby wziąć udział w rewolucji. To przyniosło mu zarówno osławiony przydomek „Czerwony Doktor”, jak i reputację „nowego myśliciela, który doprowadzi do wyzwolenia ludzkości”. Jednak w trakcie procesu rewolucyjnego Marks spotykał się z ciągłymi prześladowaniami i kolejnymi nakazami wydalenia. Później powrócił z Brukseli do Kolonii, gdzie rozpoczął wydawanie „Neue Rheinische Zeitung” i pełnił funkcję jej redaktora naczelnego. Jednak prześladowania nie ustawały. Nie mogąc ich znieść, Marks ostatecznie przeniósł się do Londynu, gdzie spędził ostatnie lata życia.
Posłuchajmy, co ma do powiedzenia profesor Jonathan Wolff z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Londyńskiego.
„Marks nadal publikował radykalne broszury. To stało się powodem jego wydalenia z Niemiec. Czasopismo, które redagował, zostało zamknięte, a on sam został wygnany. To samo stało się, gdy przeniósł się do Paryża, a potem ponownie do Brukseli. Ostatecznie Marks osiadł w Londynie. Pod koniec lat 1840. XIX wieku Wielka Brytania była najbardziej tolerancyjnym krajem w Europie. Ludzie wypędzeni z własnych krajów zaczęli się tam osiedlać”.
Jego życie było ciągłą walką z ubóstwem. W tym czasie Marks stracił troje z sześciorga dzieci. Profesor Jonathan Wolfe z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Londyńskiego tak mówił o sytuacji finansowej Marksa:
„Wśród wielu problemów Marksa, pieniądze były jednym z chronicznych. Nie miał regularnych dochodów. Otrzymywał wprawdzie honoraria za pisane artykuły, ale stale borykał się z trudnościami finansowymi”.
Skąd bierze się zysk?
Po śmierci matki, dzięki odziedziczonemu dziedziczeniu i darowiznom od Engelsa, rodzina Marksów mogła przeprowadzić się do małego domu szeregowego. Gdy ich życie nieco się ustabilizowało, Marks mógł wreszcie zacząć pisać „Kapitał”. Pisał w ciągu dnia w Bibliotece Brytyjskiej, a weekendy spędzał na wycieczkach i spotkaniach towarzyskich z innymi niemieckimi imigrantami. W tym okresie Marks stał się osobą towarzyską. W międzyczasie, arcydzieło jego życia, „Kapitał”, stopniowo nabierało kształtu.
Powodem napisania „Kapitału” była dogłębna analiza sprzeczności kapitalizmu i wskazanie jego problemów. W tym celu setki razy przeczytał „Bogactwo narodów” Adama Smitha, fundamentalne dzieło kapitalizmu. Najczęściej cytowanym dziełem w „Kapitale” było „Bogactwo narodów”. Wreszcie, w 1867 roku, ukazało się jego opus magnum, któremu poświęcił ponad 15 lat życia: tom 1 „Kapitału”, „Proces produkcji kapitału”.
Ta książka stanowi pierwsze zastosowanie dialektyki materialistycznej Marksa do badań ekonomicznych, analizując problemy kapitalizmu. Co zatem zawiera Kapitał?
Pierwszym zagadnieniem poruszonym w „Kapitale” jest „towar”. Towar odnosi się do wszystkich przedmiotów wytwarzanych i użytkowanych przez ludzi. Marks zdefiniował towar jako posiadający zarówno „wartość użytkową”, która decyduje o jego użyteczności, jak i „wartość wymienną”, która decyduje o jego zdolności do wymiany. Argumentował ponadto, że towary te powstają w wyniku pracy. Dokładniej, zdefiniował wartość towaru jako wyznaczoną przez „przeciętny czas pracy” włożony w jego produkcję. Zatem, jeśli sześć par butów zostanie wyprodukowanych w ciągu sześciu godzin, wartość buta wynosi „jedną roboczogodzinę”.
Postrzegał „pieniądz” jako środek wyrażania wartości towarów i ostrzegał, że doprowadzi to do fetyszyzmu pieniądza, w którym wszystko, co jest pieniądzem, staje się wartościowe. Co więcej, opierając się na teorii wartości pracy Adama Smitha i Davida Ricardo, twierdził, że praca jest wartością najwyższą. Argumentował jednak, że podział pracy Adama Smitha w rzeczywistości sprowadza pracowników do roli zwykłych części maszyn.
Jednak głównym celem Marksa przy pisaniu Kapitału było znalezienie odpowiedzi na pytania: „Dlaczego robotnicy, którzy ciężko pracują, są zawsze biedni?” i „Dlaczego bezczynni kapitaliści stają się coraz bogatsi?”. Ostatecznie znalazł odpowiedź, ujawniając źródło zysku.
Pracownicy, którzy nadal są wykorzystywani
Są to słowa profesora Bena Fine’a z Wydziału Ekonomii University College London.
Tom 1 „Kapitału” opowiada o tym, jak kapitał generuje zysk. Marks wyjaśnia zasadę „absolutnej wartości dodatkowej”, która wiąże się ze wzrostem czasu pracy, czyli liczby dni roboczych.
Czym więc właściwie jest „wartość dodatkowa absolutna”? Rozważmy przykład.
Rozważmy fabrykę chleba. Obliczmy, ile czasu pracy potrzeba na wyprodukowanie jednego bochenka chleba. Załóżmy, że 1 kilogram mąki to 1 roboczogodzina. Wyprodukowanie chleba wymaga zarówno ludzkiej siły roboczej, jak i siły roboczej maszyny. Zatem siłę roboczą maszyny produkującej chleb można uznać za 1 roboczogodzinę, a siłę roboczą człowieka za 1 roboczogodzinę. Ostatecznie wyprodukowanie jednego bochenka chleba wymaga łącznie 3 roboczogodzin.
Jeśli przeliczymy 1 godzinę pracy na 1 dolara, cena jednego bochenka chleba wyniesie 3 dolary. Jeśli pracownik wykorzystuje surowce i maszyny do pracy średnio 8 godzin dziennie, daje to łącznie 24 godziny pracy. Wartość 8 bochenków chleba wyprodukowanych w tym czasie wynosi 24 dolary.
Ale tu tkwi problem. Ponieważ mąka jest surowcem, należy ją kupić po ustalonej cenie, a maszyna jest również niezbędna, więc została zakupiona po jej właściwym koszcie. Innymi słowy, koszty zostały już poniesione w procesie przygotowania chleba. Zatem z łącznej kwoty 24 dolarów, 8 dolarów za mąkę i 8 dolarów za maszynę jest w pełni uznawane za ich wartość. Pozostaje 8 dolarów, które należy zapłacić za ludzką siłę roboczą.
Ale kapitalista płaci robotnikowi tylko 3 dolary dziennie. Gdzie więc trafia pozostałe 5 dolarów? Prosto do kieszeni kapitalisty. Marks nazwał tę pozostałą wartość „wartością dodatkową”.
Dlaczego więc pracownik nie może odmówić? Dlaczego nie może zażądać: „Dajcie mi wartość, którą stworzyłem”? Bo jeśli kapitalista każe im przestać, muszą przestać. Wiedząc o tym, kapitalista zmusza pracownika do dłuższej pracy, aby osiągnąć większy zysk. Oczywiście, nigdy nie podnosząc dziennej stawki. Ostatecznie kapitalista pozyskuje większe bogactwo, wyzyskując pracownika. Marks zdefiniował tę wartość dodatkową wytworzoną przez wydłużenie czasu pracy jako „absolutną wartość dodatkową”.
Ale kapitaliści nie są tym usatysfakcjonowani. Aby osiągnąć jeszcze większy zysk, opracowują inną metodę: zwiększenie „wydajności pracy”. Podczas gdy robotnik potrzebuje trzech godzin, aby ręcznie wytworzyć trzy bochenki chleba, użycie maszyny zajmuje mu tylko godzinę. Dlatego wprowadzają lepsze maszyny, aby wyprodukować więcej chleba w krótszym czasie. To skraca niezbędny czas pracy i odpowiednio zwiększa czas pracy dodatkowej. Ostatecznie płace pracowników spadają jeszcze bardziej, a kapitaliści zatrzymują większe zyski. Marks nazwał ten nowo wygenerowany zysk „szczególną wartością dodatkową” lub „względną wartością dodatkową”.
Są to słowa Roberta Skidelsky’ego, brytyjskiego lorda i emerytowanego profesora Uniwersytetu w Warwick.
„Karl Marks jako pierwszy zrozumiał istotę „kapitalizmu wyzyskującego”. A po zrozumieniu tej zasady kapitalizmu, Karl Marks wierzył, że wyzysk będzie się utrzymywał”.
Ludzie są ważniejsi od systemu
Marks nie poprzestał na zrozumieniu istoty kapitalizmu; przewidział jego przyszłość. Przewidział, że wraz ze wzrostem zastępowania pracy przez maszyny, z powodu żądzy większych zysków kapitalistów, wzrośnie bezrobocie. Doprowadzi to do nadwyżki chętnych do pracy pracowników, co doprowadzi do spadku płac. Towary zaleją rynek, ale pozostaną niesprzedane. Ostatecznie ani przedsiębiorstwa, ani kapitaliści nie wytrzymają tej sytuacji, co wywoła kryzys – kryzys kapitalistyczny. Przewidział, że robotnicy, zmuszeni do walki ponad siły, powstaną w wyniku rewolucji. Marks ostatecznie ostrzegał, że kapitalizm upadnie, a nastanie socjalizm.
Profesor Jonathan Wolff z Wydziału Filozofii University College London wyjaśnia to w następujący sposób.
„Marks postrzegał kapitalizm jako pewien etap w historii. Postrzegał go jako przejście od feudalizmu do komunizmu. Postrzegał kapitalizm wyłącznie z perspektywy historycznej.
Przewidział również, że kapitalizm zniknie, a era komunistyczna nadejdzie za sprawą rewolucji proletariackiej.
Marks zmarł jednak, nie doczekawszy się urzeczywistnienia bezklasowego świata. 14 marca 1883 roku zmarł w swoim ulubionym fotelu, czuwając nad nim przez całe życie, przyjaciela i towarzysza, Engelsa.
Później Engels zebrał pośmiertne pisma Marksa, publikując w 1885 roku tom 2 Kapitału zatytułowany „Proces obiegu kapitału”, a w 1894 roku tom 3 zatytułowany „Ogólny proces produkcji kapitalistycznej”. Kapitał nazywany jest „Biblią socjalizmu” i opisywany jako „książka, która sprzedała się w większej liczbie egzemplarzy niż Biblia”.
Karol Marks był rewolucjonistą, który dążył do pomocy uciskanym robotnikom i urzeczywistnienia społeczeństwa komunistycznego. Był filozofem, który interpretował świat poprzez materializm dialektyczny, i ekonomistą, który naukowo analizował kapitalizm. Był także ideologiem, który wpłynął na powstanie państw komunistycznych. Oczywiście, oceny jego osoby będą się różnić. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak to, że Marks dążył do zmiany świata poprzez filozofię.
Minęło ponad 140 lat od publikacji „Kapitału” Marksa. Jego przewidywania, że kapitalizm upadnie, okazały się błędne; zamiast tego byliśmy świadkami historycznego upadku komunizmu. Czy to oznacza, że „Kapitał” jest teraz książką bezwartościową tylko dlatego, że kapitalizm wciąż dominuje?
W rzeczywistości kapitalizm przetrwał każdy kryzys, odradzając się. Ale czyż nie było to możliwe właśnie dlatego, że ostrzeżenia Marksa dotyczące kapitalizmu nieustannie rozbrzmiewały w naszym społeczeństwie? Oczywiście, wartość „Kapitału” można oceniać na podstawie tego, czy jego przewidywania okazały się trafne, czy nie. Ale co ważniejsze, Marks żywił głębokie współczucie dla biednych robotników i pasję, by ratować ich z kryzysu. To właśnie to współczucie i pasja napędzały powstanie „Kapitału”.
Idealne społeczeństwo, które Adam Smith wyobraził sobie w „Bogactwie narodów”, a Marks pragnął rozwinąć w „Kapitale”, z pewnością nie jest tożsame z dzisiejszą rzeczywistością. Jednak wspólnym mianownikiem tych dwóch myślicieli jest to, że punktem wyjścia ich rozumowania zawsze była „miłość do ludzkości”. Opierając się na tej miłości, zastanawiali się nad tym, „jak każdy może dobrze żyć?”. To fundamentalnie różni się od współczesnej ekonomii, pełnej skomplikowanych formuł i niejasnej terminologii, wychodzącej od samego punktu wyjścia myśli.
Być może właśnie takiej perspektywy potrzebujemy teraz najbardziej. Nie patrzenia najpierw na gospodarkę, nie patrzenia najpierw na pieniądze, nie patrzenia najpierw na system dystrybucji, ale patrzenia najpierw na „ludzi”. I to właśnie z ciepłem serca, rozumiejąc cierpienie tych ludzi i starając się je złagodzić, musimy przemyśleć i odbudować naszą gospodarkę.