W tym wpisie na blogu autorzy zastanawiają się, czy medycynę koreańską można uznać za część nauki, czy też powinna ona pozostać niezależną, tradycyjną medycyną z perspektywy filozofii nauki.
Każdy, kto interesuje się medycyną Wschodu, prawdopodobnie słyszał lub zastanawiał się nad pytaniem, czy medycyna koreańska jest naukowa. Medycyna koreańska to tradycyjny system medyczny o długiej historii, który od wieków odgrywa znaczącą rolę w zarządzaniu zdrowiem i leczeniu chorób w różnych krajach Azji Wschodniej, takich jak Chiny, Korea i Japonia. Jednak do dziś nie ma jednolitego konsensusu co do naukowego statusu medycyny koreańskiej. Wraz z rozwojem medycyny zachodniej, medycyna koreańska była często poddawana naukowej analizie. W trakcie tego procesu trwały debaty na temat jej skuteczności i naukowego charakteru. To prowadzi nas z powrotem do fundamentalnego pytania: czy istnieje powód, dla którego medycyna koreańska powinna być uznawana za naukową? A może, przeciwnie, jakie są powody, dla których nie jest uznawana za naukową?
Ostatecznie fundamentalne pytanie, które musimy rozważyć, brzmi: Czym właściwie jest nauka? Odpowiedź, że „nauka to luźny zbiór teorii”, jest w dużej mierze niepodważalna. Jednak granice i struktura tego zbioru, dyskutowane przez wielu filozofów nauki, pozostają przedmiotem ożywionej debaty. Dlaczego fizyka, chemia i biologia są uznawane za naukę, a astrologia i nauki humanistyczne nie? W tym tkwi konieczność zbadania tradycyjnej medycyny koreańskiej (medycyny dynastii Han), która wciąż znajduje się na granicy między nauką a nienauką. Dzięki takiej analizie możemy wyjść poza samo rozważanie naukowego statusu medycyny dynastii Han i głębiej zastanowić się nad ograniczeniami i potencjałem samej współczesnej nauki.
W niniejszym artykule przedstawiam dwie perspektywy naukowego charakteru medycyny koreańskiej z punktu widzenia Thomasa Kuhna, który zajmuje znaczące miejsce w historii filozofii nauki. Pierwsza z nich głosi, że holistyczny model medycyny koreańskiej można zintegrować ze współczesną nauką, a druga, że medycynę koreańską można zaliczyć do kategorii nauk wschodnich.
Po pierwsze, argumentacja Thomasa Kuhna wyjaśniająca naukę jest następująca. Nauka ma fazę nauki normalnej, w której badania naukowe odbywają się w ramach istniejącego paradygmatu. W miarę narastania zjawisk niemożliwych do wyjaśnienia w ramach tego paradygmatu, pojawia się faza kryzysu, w której pojawia się nieufność do nauki normalnej, prowadząca do fazy rewolucji naukowej, w której nowy paradygmat zastępuje stary. Paradygmat odnosi się tutaj do ram rozumienia, które fundamentalnie definiują poglądy i myślenie ludzi w danej epoce. Ten argument Thomasa Kuhna jest również nazywany teorią paradygmatu. Prawdziwa nauka pojawia się, gdy postępowe, rozwiązujące problemy badania aktywnie postępują w ramach paradygmatu. Jednym z punktów poruszanych przez teorię paradygmatu jest porównanie różnych paradygmatów. Termin „niewspółmierność” reprezentuje argumentację Thomasa Kuhna w tym zakresie. Oznacza to, że istnieją punkty niewspółmierności między paradygmatami; innymi słowy, ponieważ obiekty naukowe, znaczenia tych samych terminów i perspektywy różnią się, porównanie jest ostatecznie niemożliwe. To argument często przytaczany przez zwolenników naukowego charakteru medycyny koreańskiej, ale ja się z tym nie zgadzam. Łatwo jest twierdzić, że medycynę koreańską można skonstruować jako odrębny paradygmat, równy medycynie zachodniej w ramach paradygmatu nauki. Dlatego, choć niektórzy wykorzystują tradycyjną medycynę koreańską jako dowód na prawdziwość nauki, jest to błędne rozumienie teorii paradygmatu. Jednocześnie może istnieć tylko jeden paradygmat nauki. Natomiast, jak wspomniano wcześniej, twierdzę, że tradycyjną medycynę koreańską można zintegrować z istniejącym paradygmatem nauki.
Po pierwsze, badania w obrębie wewnętrznego systemu tradycyjnej medycyny koreańskiej wykazują indukcyjną weryfikację i falsyfikowalność. Na przykład, weryfikacja statystyczna zastosowana w badaniu analizującym wpływ koreańskiego leczenia na poprawę wzroku u uczniów szkół podstawowych niczym nie różni się od technik stosowanych we współczesnej medycynie. W rzeczywistości, ponieważ medycyna jest stosowana u ludzi, naturalne jest, że stosuje ona bardziej rygorystyczne standardy weryfikacji niż nauka. Innymi słowy, rzadko zdarza się, aby medycyna koreańska była krytykowana ze względu na metodologię naukową. Jednak aspekt, który wciąż skłania niektórych do uznania medycyny koreańskiej za nienaukową, nie jest problemem metodologii. Wynika to z faktu, że abstrakcyjne koncepcje stanowiące podstawę koreańskiej teorii medycznej, takie jak Yin-Yang i Pięć Elementów, czyli typy konstytucjonalne, nie są opisane językiem naukowym. Mimo to istniał precedens, w którym teoria ewolucji Charlesa Roberta Darwina uzyskała status naukowej bez wyjaśnienia mechanizmu ewolucji, a mianowicie działania genów. Obserwując przypadek Charlesa Roberta Darwina, uważam, że jeśli sedno medycyny koreańskiej postrzega się jako model skoncentrowany na zjawiskach i holistycznej perspektywie, nie ma powodu, dla którego nie można by jej uznać za naukową. Ostatnio stosuje się metody łączące zachodnią diagnostykę medyczną z koreańskim leczeniem, a także rośnie liczba badań potwierdzających skuteczność koreańskich metod leczenia z perspektywy medycyny zachodniej. Co więcej, choć opisanie Yin-Yang i Pięciu Żywiołów w języku naukowym może być niemożliwe, to przynajmniej podrzędne koncepcje, takie jak meridiany i qi – krew, mieszczą się w zakresie naukowym.
Tymczasem zintegrowane podejście łączące medycynę zachodnią i koreańską otwiera nowe możliwości, szczególnie w leczeniu chorób przewlekłych i złożonych. Na przykład, w leczeniu raka, rośnie liczba przypadków, w których bezpośrednie zachodnie terapie medyczne, takie jak chirurgia i radioterapia, są stosowane w połączeniu z uzupełniającymi koreańskimi terapiami medycznymi, takimi jak akupunktura i ziołolecznictwo. Takie podejście przyczynia się do poprawy ogólnej jakości życia pacjenta i zmniejszenia skutków ubocznych leczenia. Ten zintegrowany model leczenia stanowi doskonały przykład pokazujący, jak ściśle medycyna koreańska może być powiązana z nowoczesną nauką.
Innym przykładem jest efekt placebo. Chociaż brakuje na niego dowodów naukowych, został on uznany za coś oczywistego, ponieważ zaobserwowano wpływ czynników psychologicznych na reakcje organizmu. Z tego powodu abstrakcyjne koncepcje medycyny koreańskiej są na tym samym poziomie co efekt placebo, co doprowadziło mnie do pierwszego wniosku: medycynę koreańską można zintegrować ze współczesną nauką.
Zanim przedstawię mój drugi punkt widzenia, wracając do perspektywy Thomasa Kuhna, zmiany paradygmatów, takie jak rewolucje naukowe, można uzasadnić kryteriami takimi jak lepsze wyjaśnianie zjawisk i rozwiązywanie większej liczby problemów. Ostatecznie jednak wymagają one konsensusu w społeczności naukowej. Innymi słowy, paradygmaty naukowe zmieniają się w zależności od kontekstu społecznego i historycznego, a nie zgodnie z obiektywnymi, uniwersalnymi standardami. Teraz przeanalizujemy, jak kontekst historyczny funkcjonuje w filozofii nauki.
Zanim pojawiło się słowo „nauka”, w starożytnej Grecji, jednostki znane jako naukowcy prowadziły badania nad naturą i prawdą, opierając się na swoich osobistych przekonaniach. Naturalnie, badania te były przez długi czas powiązane ze sztuką i filozofią. Twierdzę, że nauka osiągnęła swoją niezależność nie dzięki jakiemuś szczególnemu katalizatorowi, ale dzięki obiektywizmowi. Jak więc ta obiektywność zmieniała się w zależności od kontekstu historycznego? Ostatecznie powszechną praktyką było, że ramy pojęciowe każdej społeczności trwały, modyfikowane i uzupełniane nawet wtedy, gdy były wadliwe. Prawdziwym wyjątkiem jest jednak zmiana paradygmatu we współczesnej Europie, jak opowiadają historycy nauki. Kluczowe pytanie brzmi, czy wyjaśnianie nauki w świetle nurtów historycznych, w których po raz pierwszy została ona poważnie omówiona i rozwinięta, stanowi argumentację okrężną. Innymi słowy, choć musimy ostrożnie używać terminu „historia nauki”, musimy również zbadać, czy historię nauki we współczesnej Europie można postrzegać jako absolutny standard.
Joseph Needham, znany ze swoich badań nad historią nauki chińskiej, argumentuje za wyższością nauki chińskiej aż do XVI wieku, przed epoką nowożytną. W szczególności matematyka, astronomia i wynalezienie zegarów są reprezentatywnymi przykładami wyższości tradycyjnej nauki chińskiej. Jednakże niezaprzeczalnym i powszechnie uznanym faktem jest, że nowoczesna Europa stała się absolutną, dominującą potęgą w okresie renesansu i rewolucji naukowej. Pomijając kwestię, dlaczego Chinom nie udało się rozwinąć nauki nowoczesnej – tzw. zagadkę Needhama – ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że z naszej obecnej perspektywy trudno jest metodologicznie odróżnić naukę odnoszącą sukcesy od nieudanej. Możemy oceniać przeszłe wydarzenia jedynie w świetle ich kontekstu historycznego. W związku z tym zastanawiam się, czy tradycyjna medycyna koreańska (medycyna dynastii Han) również nie mieści się w tych granicach, co skłania mnie do ponownego rozważenia znaczenia nauki wschodniej.
W czasach, gdy fizyka ugruntowała swoją pozycję absolutnego źródła nauki, ocena tradycyjnej medycyny koreańskiej, która wciąż balansuje na granicy między nauką a nienauką, jest trudna i, w pewnym sensie, wydaje się bezsensowna. Ostatnio, wraz z poszerzeniem się dziedziny nauki o złożonych systemach, pojawiły się badania interpretujące elementy holistycznie, w przeciwieństwie do fizyki, która postrzega je indywidualnie. Zjawisko to zyskuje na znaczeniu szczególnie w naukach przyrodniczych i ekologii, gdzie coraz powszechniej uznaje się, że holistyczne podejście jest skuteczne w rozumieniu złożonych interakcji. Sugeruje to, że w przyszłości rozwój medycyny koreańskiej może nastąpić poprzez integrację z nauką głównego nurtu. Kończę ten artykuł z nadzieją, że medycyna koreańska stanie się katalizatorem nowej ery filozofii naukowej.