W tym wpisie na blogu analizowany jest postęp prac nad lekami przeciwnowotworowymi oraz to, czy dzięki nim rak z choroby nieuleczalnej staje się chorobą poddającą się leczeniu.
„To rak”. Tragiczna bohaterka choruje na białaczkę. Myśli: „Dlaczego ja?”. Ale we współczesnym społeczeństwie rak nie jest chorobą, która „przypadkowo” atakuje. Strach i niepokój o raka stały się znaną rzeczywistością dla każdego. Fakt, że ta choroba nie dotyka tylko konkretnych osób, ale jest problemem, z którym może spotkać się każdy z nas, sprawia, że odczuwamy jeszcze większy niepokój. Według statystyk południowokoreańskiego Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej prawdopodobieństwo zachorowania na raka w przypadku średniej długości życia (81 lat) wynosiło 36.4%. Szacuje się, że u mężczyzn (77 lat) 2 na 5 osób (37.6%) rozwinie się rak, podczas gdy u kobiet (84 lata) 1 na 3 osoby (33.3%). Rak stał się obecnie powszechną chorobą, która może dotknąć każdego bez wyjątku, a nie tylko tragiczną bohaterkę opowieści.
Rak można porównać do wilka w owczej skórze. Choroby zakaźne, takie jak przeziębienie czy infekcje oczu, często można wyleczyć w sposób naturalny, ponieważ nasze komórki odpornościowe, działając jak policja organizmu, rozpoznają bakterie lub wirusy wywołujące chorobę i niszczą je. Dzięki temu, że układ odpornościowy spełnia swoją rolę, w większości przypadków możemy wyzdrowieć z chorób zakaźnych bez bezpośredniej interwencji. Rak jest inny. Jednakże, ponieważ komórki rakowe powstają w wyniku mutacji kumulujących się w normalnych komórkach, mają podobny wygląd do normalnych komórek, co pozwala im unikać patrolu układu odpornościowego. Komórki rakowe, choć pozbawione swoich podstawowych funkcji, sprytnie unikają układu odpornościowego, dzieląc się nieustannie i zakłócając funkcjonowanie innych zdrowych komórek. Dlatego, aby zwalczać raka – niczym uciekające źrebię – potrzebujemy specjalnej broni, która zastąpi nasz układ odpornościowy. Specjalną bronią, którą odkryła ludzkość, jest lek przeciwnowotworowy.
Początki leków przeciwnowotworowych sięgają początku XX wieku, okresu szczytowego II wojny światowej. Kiedy maski gazowe wroga uniemożliwiły konwencjonalne ataki gazem bojowym, armia niemiecka zaczęła używać iperytu siarkowego, znanego również jako „gaz musztardowy”, jako broni biochemicznej zdolnej do atakowania odsłoniętej skóry. Gaz musztardowy jest niezwykle silnym gazem bojowym. Narażenie na jego działanie powoduje objawy od łagodnych pęcherzy na skórze i błonach śluzowych oraz nudności, aż po ciężką ślepotę. Ponieważ silnie toksyczny gaz musztardowy był używany jako broń wojenna, powodując liczne ofiary, strona amerykańska rozpoczęła szeroko zakrojone badania medyczne pacjentów narażonych na działanie gazu musztardowego. W trakcie tych badań zidentyfikowano różne właściwości biochemiczne gazu musztardowego. Nieoczekiwanie odkryto również, że gaz musztardowy ma działanie przeciwnowotworowe. W ten sposób trujący gaz opracowany do skutecznego mordowania ludzi stał się prekursorem leków przeciwnowotworowych, które hamują nadmierną proliferację komórek nowotworowych i przyczyniają się do wydłużenia ludzkiego życia.
Jednak iperyt siarkowy to metoda, która zabija nie tylko wilki w owczej skórze, ale także prawdziwe owce. Komórki nowotworowe dzielą się znacznie szybciej niż normalne komórki i rozprzestrzeniają się po organizmie. Sulfametyrd hamuje podział komórek, zapobiegając wzrostowi komórek nowotworowych. Jednakże, ponieważ równomiernie hamuje wszystkie podziały komórkowe, wpływa nie tylko na komórki nowotworowe, ale także na proces podziału normalnych komórek. Dlatego podawanie iperytu siarkowego powoduje skutki uboczne, które upośledzają funkcjonowanie skóry, wyściółki żołądka, włosów i komórek układu odpornościowego – które w normalnych warunkach ulegają aktywnemu podziałowi. Właśnie dlatego chemioterapia prowadzi do wypadania włosów i wymiotów.
Pacjenci cierpiący na te skutki uboczne często skarżą się, że ból związany z leczeniem jest równie dotkliwy, co sam nowotwór. Jednak w tamtym czasie był to najlepszy wybór, aby ratować życie, więc wielu pacjentów nie miało wyboru i musiało poddać się chemioterapii, znosząc wypadanie włosów, wymioty, a nawet ryzyko infekcji z powodu osłabionej odporności. Oczywiście, znoszenie wypadania włosów i wymiotów było lepsze niż utrata życia, więc podawanie tych leków przeciwnowotworowych, pomimo ich poważnych skutków ubocznych, było nieuniknione. Jednak wraz z tym, jak różne antybiotyki, leki przeciwwirusowe i szczepionki zaczęły zwalczać zagrażające życiu choroby zakaźne, rak stał się jedną z najpoważniejszych chorób zagrażających ludzkiemu życiu, przewyższając inne choroby. Zwiększyło to zapotrzebowanie na skuteczne metody leczenia raka o mniejszej liczbie skutków ubocznych. Aby temu zaradzić, pojawiła się nowa koncepcja leków przeciwnowotworowych: leki, które odróżniają komórki prawidłowe od nowotworowych, a ich celem jest wyłącznie niszczenie komórek nowotworowych. Leki te nazywane są również celowanymi lekami przeciwnowotworowymi, ponieważ rozpoznają one cechy charakterystyczne dla komórek nowotworowych i selektywnie hamują podział tylko komórek nowotworowych, z wyłączeniem komórek prawidłowych. Wiele stosowanych ostatnio leków przeciwnowotworowych należy do tej kategorii.
Reprezentatywnym przykładem ukierunkowanych leków przeciwnowotworowych są inhibitory angiogenezy. Jak wyjaśniono wcześniej, komórki nowotworowe dzielą się bardzo szybko i dlatego potrzebują więcej składników odżywczych niż komórki zdrowe. Aby to osiągnąć, komórki nowotworowe wysyłają sygnały, aby wywołać tworzenie nowych naczyń krwionośnych w ich pobliżu, umożliwiając im swobodne pobieranie składników odżywczych z krwiobiegu. Leki antyangiogenne to leki przeciwnowotworowe, które zakłócają ten proces. Zamiast atakować komórki nowotworowe bezpośrednio, blokują one tworzenie naczyń krwionośnych dostarczających składniki odżywcze do komórek nowotworowych, skutecznie je głodząc, odcinając im dostęp do pożywienia, a tym samym zapobiegając dalszemu wzrostowi guza. Począwszy od odkrycia endostatyny, inhibitora angiogenezy, przez zespół badawczy O'Reilly'ego w 1997 roku, opracowano wiele inhibitorów angiogenezy, które są obecnie stosowane lub wkrótce zostaną wprowadzone na rynek. Należą do nich Avastin (bevacizumab), szeroko stosowany w leczeniu raka jelita grubego, oraz opracowane w USA inhibitory DWM-M01A i DWM-M01S.
Dla współczesnych ludzi „rak” jest prawdopodobnie chorobą budzącą największe obawy. Wynika to z przekonania, że rak jest nieuchronnie śmiertelną chorobą. Sytuacja nie jest jednak tak tragiczna, jak się wydaje. Badania nad rakiem i rozwój metod leczenia postępują szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, a zwłaszcza w ostatnich latach innowacyjne terapie powstają jedna po drugiej. Rak nie jest już postrzegany wyłącznie jako choroba śmiertelna, jak to było w przeszłości; przekształca się w chorobę przewlekłą, którą można leczyć i kontrolować. Historia leków przeciwnowotworowych sięga niecałego wieku. W tym krótkim okresie dziedzina leczenia raka poczyniła znaczące postępy. Ostatnio opracowano wiele skutecznych metod leczenia, a nawet jeśli rak się rozwinie, prawdopodobieństwo przeżycia w ciągu pięciu lat od rozpoczęcia leczenia rośnie z każdym rokiem. W miarę jak na całym świecie trwają badania nad wyjaśnieniem mechanizmów rozwoju raka i opracowaniem skutecznych leków przeciwnowotworowych, uzasadnione staje się marzenie o świecie wolnym od obaw związanych z rakiem.